Zmieniłem dziś koła z zimowych na letnie. Rano co prawda jest trzy stopnie, ale po południu 20. Zamówiłem na jutro koparę do równania brzegu. Musiałem wziąć urlop. Nie dał rady ani po południu, ani w sobotę. A muszę to zrobić jak najszybciej inaczej zarośnie i moja praca pójdzie na marne. Dobrze się w sumie składa z tym wolnym, bo po południu Basia musi pojechać do szpitala, tam gdzie miała zabieg. Musi tam być do 13:00 Musiałbym się zwolnić z pracy lub musiała by tam sama pójść. Bez mentalnego wsparcia. Kopara ma być o 7:00 rano. Powinno starczyć trzy godziny pracy. Godzina jest trochę droga. Mam nadzieję, że tyle starczy. Wymyśliliśmy sobie taż aby na sobotę i niedzielę wyskoczyć do Magurskiego Parku Narodowego. Nigdy nie byłem. Ale tak zupełnie bez rowerów. Pohasać trochę przez dwa dni po pagórkach i wrócić. Organizuję nocleg. Już mam jeden w Krempnie. Tylko Basia zaczęła się trochę rozmyślać. Co za niestała kobieta. Marudzi coś. Ja chętnie zobaczę tam, co i jak. Może potem raz jeszcze wyskoczę na rower w to miejsce.
Komentarze
Koparki pracują szybko, tylko zależy czy liczą czas pracy z dojazdem, czy bez? U mnie robota trwała półgodziny a z dojazdem wyszło półtorej.