Niesprzyjający zbieg okoliczności

Przestało padać i trochę się wypogodziło. We wtorek przyjechałem od razu po pracy i ruszyłem w ogród, zaopatrzony w piłę spalinową. Z tyłu ogrodu jest tak zwany rolniczy podjazd. Kiedyś tamtędy wjeżdżało się orać pole. Teraz pola nie ma i podjazd zaczął zarastać. W tamtym roku na jesieni już wyciąłem część drzew i krzewów. W tym chcę to dokończyć i wyrównać brzeg i podjazd za pomocą koparko-ładowarki. Dodatkowo za pomocą koparki chcę wyciągnąć wszelkie korzenie. Niestety krzaki bardzo szybko odrastają. Mimo pogody było przeraźliwie zimno. Niezrażony jednak odpaliłem pilarkę i przystawiłem się do najgrubszej śliwy. Okazało się, że łańcuch jest tępy. Faktycznie w tamtym roku dużo ciąłem i zapomniałem go naostrzyć. Ale jakoś się cięło. Wyczerpałem zawartość baku. Zatankowałem ponownie, a że to pilarka, to łyka do jednego zbiorniczka paliwo, a do drugiego olej do smarowania łańcucha. Patrzę, a ja w butelce z olejem mam dosłownie kilka kropel. No to ciąć się nie da. Kto nie smaruje ten nie jedzie. Nic, zapakowałem pocięte pniaczki na taczki, chcę ruszyć, a tu kiszka. Jakoś tak ciężko mi. A ćwiczyłem sporo przez zimę. Jakimś cieniasem nie jestem. Patrzę, a tu kiszka prawie dosłownie. Przez zimę w taczkach zeszło powietrze. Ale było jeszcze tyle, że puste się toczyły. No to poszedłem do domu po pompkę. Ogród mam długi. Kiedyś mierzyłem, ponad 300 m. Tak kilka razy przejść tam i z powrotem, raz po paliwo, raz po pompkę i ze dwa razy z drewnem i robi się ze dwa kilometry. Zwiozłem drewno i zrobiła się 18:30 - ciemno. Dziś pojechałem po pracy naostrzyć łańcuch, kupić olej i przyjechałem 16:30. Zjeść coś i już nie ma sensu iść na ogród. Jedynie dokończyłem golenie wrzośców. Mam takie akumulatorowe nożyce. Wygodne, ale irytują mnie takie narzędzia. Akumulator zapewne wytrzyma jeszcze kilka lat. Cena akumulatora, to połowa ceny narzędzia. Wszystko byłoby ok. Jakby takie narzędzia podłączone do prądu kabelkiem też działały. Niestety jak się podłączy do ładowania, to nie działa. Na razie na jednym ładowaniu pracuje prawie godzinę, a mają już prawie pięć lat. A z przyjemnych rzeczy, organizuję wyjazd majowy. Cel to Czeska Szwajcaria, czyli Góry Żytawskie. Góry Łużyckie. Nocleg prawie już nagrany w Ceska Kamenice. Rejon rewelacja. I raj rowerowy. Już nie mogę się doczekać.

Komentarze