Franuś

W niedzielę z wizytą był u nas Franuś. Ma niespełna pięć miesięcy. Mój kuzyn, do niedawna kawaler, ożenił się, potem młodzi kupili sobie do jednego z pokoi mieszkania łoże małżeńskie robiąc sypialnie. No i mamy efekty. Ktoś kiedyś powiedział, że wpierw powinno się kupować stół, aby móc usiąść i porozmawiać o problemach. W sypialni znacznie łatwiej się je rozwiązuje. Może przy zgaszonym świetle trudniej o kontakt wzrokowy, ale ten intymny jest znacznie bardziej skuteczny. Przy stole można obgadać problemy, ale można się i pokłócić. Nie słyszałem jednak aby ktoś w sypialni się kłócił. Franuś jest słodki.

Czasami bardzo żałuję, że mamy tylko Konrada. Trochę już późno na zmianę tego. Bardziej liczę na wnuki niż na siebie. Mam nadzieję, że z kolejnym pokoleniem będę miał siłę jeszcze chodzić po górach i jeździć na rowerze. Jak już wspominałem wcześniej, Basia w sobotę wybyła na babską imprezę. Ja zostałem i poza zabawą w stolarza, bawiłem się w kucharza. Zrobiłem sałatkę z kaczką i gruszkami w imbirze. Do tego dwa gluty do picia. Zielony i czerwony. Zielony ze szpinakiem, a czerwony z truskawkami. To się fachowo nazywa smoothie. A na niedzielny obiad zrobiłem makaron z karczochami i suszonymi pomidorami. Jak goście poszli sobie, dopiero się zreflektowałem, że żadnego zdjęcia z Franusiem nie zrobiliśmy sobie.

Komentarze

Bożena pisze…
natomiast fotki makaronu jak żywe mniam :D
Mamma Mia pisze…
karczochów jeszcze nigdy nie jadłam... jak smakują?
Nomad pisze…
...W zasadzie smakują jak łazanki bez kapusty i mięsa. Takie, trochę ciastowate. Nie mają jakiegoś wyraźnego smaku.
ikroopka pisze…
Rozczaruję Cie, w sypialni tez mozna sie pokłocić...
A wnuki to sama radośc, wiem, dwóch mam, ancymonków; tego starszego staramy się wyciagac w plener, ale odziedziczył inne geny i nie jest zbyt chętny póki co, młodszy dopiero uczy się chodzić, poczekamy, zobaczymy:)