Basia naprawiona.

Tak, udało się. A już się bałem, że będzie powtórka z rozrywki. Wczoraj wieczorem zawiozłem Basię. Oczywiście po zmierzeniu ciśnienia była wściekła, roztrzęsiona i w zasadzie spakowana do wyjścia. Udało się ją jednak powstrzymać. Na szczęście zjawił się anestezjolog, co prawda nie z młotkiem. A to chyba by się najbardziej przydało. Anestezjolog był rozsądny. Stwierdził, że nie ma sensu odwoływać zabiegu, bo czy przyjdzie trzeci, czy piąty raz, to będzie jedynie gorzej. Posiedziałem z nią do 21:00.



Dziś bałem się z rana telefonu, wiedziałem, że jak zadzwoni, to znaczy, że zabiegu nie będzie. Ja dzwonić nie mogłem, bo wyciszyła telefon, aby nikt nie dzwonił i jej nie denerwował. Oczywiście jak nigdy, dziś telefon ciągle do mnie dzwonił. O mało nie przyprawiając mnie o zawał. Z rana zadzwoniła G. że zapomniała karty i żebym otwarł jej rowerownie w pracy. Przy okazji złamałem zasady bezpieczeństwa. Wziąłem od drugiej G. kartę aby mogła wejść. Musiałaby czekać do 8:00 aż wydadzą jej następną kartę. Za jakieś 15 min zadzwonił A. żebym wypisał mu urlop na żądanie na dziś. W końcu około 10:00 przyszedł SMS i oczywiście zawiesił się telefon. Po raz pierwszy w życiu. Nigdy się to nie zdarzyło. Napięcie we wszechświecie to spowodowało. Oczywiście jak go zresetowałem SMS znikł. Zacząłem szukać w necie czy można jakoś ściągnąć SMS ponownie, albo czy jest gdzieś stronka gdzie mógłbym się zalogować i zobaczyć moje SMS-y. Przecież na pewno są przechowywane na co najmniej 16 komputerach. Nawet zadzwoniłem do operatora. Oczywiście nie ma możliwości ponownego wysłania. Znaczy nie ma takiej usługi. Zadzwoniłem do szpitala. Nie udzielą informacji telefonicznie. Basia nie odbiera, bo wyciszyła telefon. Najbardziej głupi pomysł jaki jej przyszedł do głowy. Wysłałem SMS-a może choć od czasu do czasu spojrzy na telefon.

Route 2 450 823 - powered by www.wandermap.net

W końcu bliski wyjścia z pracy i pojechania do szpitala dostałem ponownie SMS od niej: “Jestem na zabiegu” I nie wiem jakim cudem dziś zaimplementowałem znaczącą część projektu. Ja pracuje, moja praca jest bardzo skomplikowana. To tak jakby ktoś dzień w dzień rozwiązywał skomplikowane zadania logiczne, albo zdawał testy do mensy. Kurde ja pisze algorytmy i co dzień w pracy rozwiązuje problemy na miarę komiwojażera. To są logiczno-matematyczne zadania. Czasami bardzo skomplikowane. Nie raz siedzę nad problemem trzy dni nie znajdując rozwiązania. Ulżyło mi! Nie lepię w pracy na taśmie pierogów. Czasami zatykam uszy aby się odizolować. Jak w głowie mi jeszcze huczą inne problemy, to jak mam pracować? Dzwoniąc do szpitala podałem ID z paska Basi. 12 cyfr! Zapamiętałem je raz patrząc na pasek na jej przegubie. Cyborg jakiś jestem czy co? Jeszcze bardziej mi ulżyło. Przed 17:00 Basia zadzwoniła, że jest już po zabiegu. Byłem w jednej trzeciej drogi do niej. Powiedziała abym nie przyjeżdżał, bo i tak mnie nie wpuszczą. Dopiero jutro rano będzie z powrotem na ogólnej sali. Zawróciłem. Nie wiem czy jutro wyjdzie. Planuję na dzień po jej wyjściu, chyba, że wyjdzie z samego rana. Oddać krew. Dzięki temu będę miał wolne i będę mógł się nią trochę w domu zaopiekować.

A w sobotę, dzień przed szpitalem. Wybraliśmy się na wycieczkę. Poszliśmy sobie nad Sztołę i na Pustynie Starczynowską.

A tak w ogóle, to bez przerwy z Balic startują jakieś wielkie transportowce i latają mi nad głową.

Komentarze

Ewa pisze…
Zdjęcia z wycieczki piękne, a Basia wygląda kwitnąco i niech tak kwitnąco wygląda zawsze.
Trzymaj się ciepło i zdrowo :)
Bożena pisze…
no faktycznie chyba jesteś cyborgiem :))) dobrze, że z Basią już ok. jak to w życiu bywa, stres musi się mnożyć w najmniej odpowiednim momencie. zdjęcia super.
pozdrawiam i dużo zdrowia życzę :D
eldka pisze…
Dobrze, że już po wszystkim, teraz będzie tylko lepiej.
Wiadomość na portalu książkowym:)
ikroopka pisze…
Pozdrowienia dla Was obojga:)