Zimowy rowerek



Czyżby to był naprawdę koniec zimy? Wczoraj wybrałem się na rower i powiem szczerze, że w pewnym momencie było mi trochę za ciepło. Jeździłem już w zimie, ale to były trasy max 30 km. Nawet kiedyś jechałem przy -5. Po niespełna dwóch godzinach myślałem, że stopy mi odpadną. Ciepło stóp, to w ogóle największy problem zimowego rowerzysty. Są takie specjalne ocieplacze na buty, na same noski.

Tymczasem wczoraj piękne słońce i temperatura zapewne w okolicach dziesięciu. Pomknąłem ponad 70 km. Jedynie podczas powrotu trochę zmarzłem. Okazało się, że nie da się jechać przez park Tęczyński i musiałem wracać główną drogą. Tam wiatr, trzeba jechać szybko, bo pełno samochodów. Wjechałem do parku Tęczyńskiego i zawrócił mnie rowerzysta z naprzeciwka informując, że jedzie z pod ruin Rudna już półtorej godziny. Droga, to po prostu lodowisko. Ja miałem przejechać tak ponad 20 km. Zawróciłem więc na główną drogę. Poza tym było wspaniale.

Spenetrowałem tereny Bukowna i jest gdzie jeździć. Tysiące ścieżek rowerowych. Doskonale przygotowanych i oznakowanych. Do tego Pustynia Straczynowska, rzeka Sztoła i dawna kopalnia piasku. Przejechałem całe wyrobisko w szerz. Miejscami naprawdę ma się wrażenie bycia na pustyni. W lecie musi tam być skwar. Po drodze też były oblodzone ścieżki z kałużami pełnymi lodu, o mało w jednej z nich nie wylądowałem.

Route 2 431 891 - powered by www.bikemap.net

Komentarze

ikroopka pisze…
No nie wiem, nie wiem, chyba jednak zima wróci;
ja się zastanawiam, czy jechac w tym tygodniu w Pieniny, mam okazję, ale obawiam sie pogody..

Przypomniało mi sie powiedzonk 'jestes wolny, jak sanki w lecie':)