Wiele się od tamtego tygodnia działo. Basia emocjonalnie bardzo rozchwiana zaczęła się troszkę teraz uspokajać. Wizualne sporo schudła przez te prawie dwa tygodnie. Bardzo martwię się o nią. Obsesyjnie mierzy ciśnienie kilka razy dziennie. Tak naprawdę dziś chyba dopiero zjadła normalnie. Od kilku dni staram się jej robić wieczorem coraz to pyszniejsze sałatki na rano do pracy. Na szczęście zabiera i je. Najbardziej jak do tej pory jej smakowała z winogronami i orzechami. I ostatnio z awokado i tuńczykiem, do tego jajko w koszulce. Jest zachwycona takim jajkiem. Nie wiedziała, że tak w ogóle można zrobić jajko. Dziś zrobiłem znowu sałatkę z kaczką, tym razem filety z kaczki piekłem w marynacie soku pomarańczowego z imbirem. Dwa filety poszły do sałatki.
Z dwóch zrobiłem obiad. Filet, do tego ryż z prażonymi migdałami i warzywa. Por, marchewka i mango z sosem śliwkowym. Na bardzo ostro. Bardzo jej smakowało. Dziś spędziłem prawie cały dzień w kuchni. Po za myciem samochodu. Kto to widział aby w lutym dało się myć samochód. Na dodatek w lekkiej bluzie. Staram się zapewnić Basi jakąś rozrywkę, aby zbytnio nie myślała o problemach. Byliśmy we środę w kinie. “Zimowa opowieść” Taki baśniowy film. Bardzo jej się podobał. Ale nie jest to film, który warto by było opisywać. Codziennie chodzimy wieczorem na ponadgodzinne spacery. Jutro jedziemy odwiedzić znajomych. Piekłem dziś chleby bananowe. Jeden na jutrzejszą wizytę i jeden dla nas. Nie miałem waniliowego olejku i dodałem rumowego. Bardziej pachnie teraz rumem niż bananami.
Miałem robić też tą apteczkę. Okazało się, że w tej wyrzynarce nie ma dodatku do przycinania na prosto. Poszedłem do sklepu i gość, który mi pokazywał to, był mocno zdziwiony. Okazało się, że w boschu nie ma. Za to jest w tańszej. Mimo wszystko preferuję boscha. Można dokupić w necie. Oddałem tą wyrzynarkę i na razie się zastanawiam. Wstąpiłem też do castoramy. Okazuje się, ze tu docinają nawet dziesięcio centymetrowe wymiary. Niestety gość, który tnie był zajęty. Wyczekałem się prawie godzinę i odszedłem poirytowany z kwitkiem. Pójdę jeszcze w poniedziałek. Wolę dociąć maszynowo na wymiar. Na dodatek zmieniłem trochę koncepcję. Wyrzynarkę i tak chcę mieć. Zresztą muszę dociąć czymś drzwiczki z plexi.
A najważniejsze to ja też sobie sprawiłem okulary na zasadzie szkła powiększającego. Mam problem z odczytaniem małych literek na etykietach czy mapie. Jakieś dwa lata temu na badaniu wzroku powiedziano mi, że okulary mi nie pomogą, bo mam “stożek rogówki” Jedynie twarde szkła kontaktowe. Nie zdecydowałem się, bo nie przeszkadza mi to w żaden znaczący sposób. Ale jak Basia sobie sprawiła okulary i tak dla zabawy je sobie założyłem.
Okazało się, że mogę przeczytać maciupkie literki na papierku z cukierka. Owszem podwójnie ale ostro. Poszedłem więc do okulisty. Miła pani dobrała mi po pierwsze takie szkło które do minimum koryguje podwójne widzenie. Cień liter prawie znika i dodatkowo dobrała poprawiające ostrość. Okazało się, że tak naprawdę, to praktycznie tylko jedno oko ma wadę. Odebrałem okulary w piątek. Będę je na pewno zabierał na rower aby zakładać do czytania mapy. Na razie jedynie do tego się przydadzą. Dodatkowo jak czytam jakieś czasopismo i coś jest małym druczkiem. Przoduje w tym często WiŻ z jakimiś przypisami. Wtedy się przydadzą. Do książki nie potrzebuję jeszcze. Za okulary wydałem 20 zł. Bowiem firma dopłaca mi 300. Wybrałem zwyczajne. Najlżejsze jakie były.
Z dwóch zrobiłem obiad. Filet, do tego ryż z prażonymi migdałami i warzywa. Por, marchewka i mango z sosem śliwkowym. Na bardzo ostro. Bardzo jej smakowało. Dziś spędziłem prawie cały dzień w kuchni. Po za myciem samochodu. Kto to widział aby w lutym dało się myć samochód. Na dodatek w lekkiej bluzie. Staram się zapewnić Basi jakąś rozrywkę, aby zbytnio nie myślała o problemach. Byliśmy we środę w kinie. “Zimowa opowieść” Taki baśniowy film. Bardzo jej się podobał. Ale nie jest to film, który warto by było opisywać. Codziennie chodzimy wieczorem na ponadgodzinne spacery. Jutro jedziemy odwiedzić znajomych. Piekłem dziś chleby bananowe. Jeden na jutrzejszą wizytę i jeden dla nas. Nie miałem waniliowego olejku i dodałem rumowego. Bardziej pachnie teraz rumem niż bananami.
Miałem robić też tą apteczkę. Okazało się, że w tej wyrzynarce nie ma dodatku do przycinania na prosto. Poszedłem do sklepu i gość, który mi pokazywał to, był mocno zdziwiony. Okazało się, że w boschu nie ma. Za to jest w tańszej. Mimo wszystko preferuję boscha. Można dokupić w necie. Oddałem tą wyrzynarkę i na razie się zastanawiam. Wstąpiłem też do castoramy. Okazuje się, ze tu docinają nawet dziesięcio centymetrowe wymiary. Niestety gość, który tnie był zajęty. Wyczekałem się prawie godzinę i odszedłem poirytowany z kwitkiem. Pójdę jeszcze w poniedziałek. Wolę dociąć maszynowo na wymiar. Na dodatek zmieniłem trochę koncepcję. Wyrzynarkę i tak chcę mieć. Zresztą muszę dociąć czymś drzwiczki z plexi.
A najważniejsze to ja też sobie sprawiłem okulary na zasadzie szkła powiększającego. Mam problem z odczytaniem małych literek na etykietach czy mapie. Jakieś dwa lata temu na badaniu wzroku powiedziano mi, że okulary mi nie pomogą, bo mam “stożek rogówki” Jedynie twarde szkła kontaktowe. Nie zdecydowałem się, bo nie przeszkadza mi to w żaden znaczący sposób. Ale jak Basia sobie sprawiła okulary i tak dla zabawy je sobie założyłem.
Okazało się, że mogę przeczytać maciupkie literki na papierku z cukierka. Owszem podwójnie ale ostro. Poszedłem więc do okulisty. Miła pani dobrała mi po pierwsze takie szkło które do minimum koryguje podwójne widzenie. Cień liter prawie znika i dodatkowo dobrała poprawiające ostrość. Okazało się, że tak naprawdę, to praktycznie tylko jedno oko ma wadę. Odebrałem okulary w piątek. Będę je na pewno zabierał na rower aby zakładać do czytania mapy. Na razie jedynie do tego się przydadzą. Dodatkowo jak czytam jakieś czasopismo i coś jest małym druczkiem. Przoduje w tym często WiŻ z jakimiś przypisami. Wtedy się przydadzą. Do książki nie potrzebuję jeszcze. Za okulary wydałem 20 zł. Bowiem firma dopłaca mi 300. Wybrałem zwyczajne. Najlżejsze jakie były.


Komentarze
A z Twoją wspaniałą opieką Basia szybko wróci do zdrowia.
Pozdrawiam