Pusto w domu, Konrad po kolejnym egzaminie został dziś na Imprezę. Wróci jutro. Basię zawiozłem na zabieg. Będzie miała jutro rano. Pierwszy raz chyba jestem sam w domu. Oczywiście nie raz spałem sam w lesie pod namiotem na wycieczkach rowerowych, ale w domu pierwszy raz. Głucho tak jakoś i pusto. Na wycieczce, to zupełnie co innego. Jak tu spać w takim wielkim pustym łóżku. Miałem zaplanowane na dziś kucie na strychu pod kolejną półkę. Ale chyba już się nie zmobilizuje. Jakoś nieswój się czuję. Niby to prosty zabieg, nie ma się czym martwić. We środę powinna być już w domu. Ale jakoś tak się denerwuję. Basia to już w ogóle. Oczywiście miała ciśnienie prawie dwieście na ponad sto. Jeszcze pielęgniarka dorzuciła swój, mówiąc, że nie zrobią zabiegu jak będzie takie ciśnienie. Wyszedłem od niej przed piętnastą. Widziałem, że jak będę z nią siedział, to się nie uspokoi. Ma towarzystwo. Pokój jest trzyosobowy. Jak ja będę jutro pracował, to nie wiem. Po zabiegu prawdopodobnie mnie nie wpuszczą do niej. Bo będzie na pooperacyjnym. Zastanawiam się czy w ogóle nie pojechać później do pracy. Może wieczorem przejdzie już do zwykłego pokoju i będę mógł ją odwiedzić.
Komentarze