Odreagowanie

Obiecałem sobie dziś rowerek. Miało być ciepło i słonecznie. Jest godzina 9:20. -1 coraz bardziej zachodzi słońce i po wczorajszym deszczu nadal lodowisko na ulicy. Nie wiem jak będzie. Z drugiej strony mam kupę roboty w domu. Basia jedzie odreagować do koleżanek. Jutro przychodzi do nas na kawę inna koleżanka. Ja mam za zadanie zrobić chleb bananowy - takie ciasto. Czekoladę z chill i brandy. Do tego sałatkę z kaczką i gruszkami w imbirze. Taki plan.

Route 2 434 707 - powered by www.wandermap.net

Mam czas do jutra w południe. Wszamałem już omlet pomarańczowy z trzech jaj. Do rowerka jestem przyjaźnie nastawiony i mam niejakie parcie na siodełko. Ale nic na siłę, to jest przyjemność nie treningi. W sumie żal mi takich ludzi, którzy nie potrafią biegać, jeździć na rowerze po postu z czystej przyjemności. Tylko mają plan treningów i robią “życiówki” Z drugiej strony może czerpią przyjemność z życiówek. Basia łyka pastylki i obsesyjnie mierzy ciśnienie. Przekonała się jednak, że ma ciśnienie wysokie. Ja żeby odreagować Basi furię wybrałem się na spacer popołudniowy i jakoś tak zaszedłem aż pod Olkusz prawie. W sumie zrobiłem 45 km na butach. Niestety nie zabrałem nawet GPS-u a co dopiero książki do słuchania. W ogóle poszedłem jak stałem. W tym co do pracy chodzę. Wróciłem przemarznięty, ale spokojny o 23:00. We środę aby odreagować razem zorganizowałem kino. Słońce zaszło zupełnie - kiszka z tą pogodą. Jak nie przyświeci, nie odmarznie. A jechanie po 12:00 mija się z celem.

Taki trochę pojedynczy odcinek serialu TVN, gdzie miłość w tytule,
a z telewizora sypią się obelgi i krew po szkle ścieka. Tyle, że tu dialogi są na wysokim poziomie i ma to sens. Film ma coś do powiedzenie i do pokazania. Gra aktorska, szczególnie Meryl Streep Jest powalająca. Bije na głowę resztę. Pewnie, że miała najbardziej ekspresyjną tu rolę. Każda z postaci jest tu wyjątkowa. Ale nie przerysowana. Wszystko wychodzi naturalnie. Mamy tu cały przegląd relacji rodzinnych. Po stypie i konfrontacji globalnej przy wspólnym stole, kamera przechodzi po wszystkich możliwych konfiguracjach. Mąż z żoną, siostry razem, córka z matką, kuzyn z kuzynką. Wszyscy kolejno mają coś do zaoferowania. Równo rzucają bluzgi i oskarżenia. Nie zabraknie tu tajemnicy rodzinnej i kilku tragedii. Każdemu coś się dostanie i każdy coś da. Po prostu obraz rodziny jakich wiele. Bez ogródek i bez oszukiwania siebie samych. Sala od czasu do czasu chichota jakby chciała się zdystansować od obrazu i jakże znajomych scen. Nie ma co się oszukiwać, w większości mamy to na co dzień. Ekran jest jak lustro.

Komentarze

makroman pisze…
Ja sobie dziś wrzuciłem na podeszwy 15 km marszu po wertepach, i naciąłem nieco drzewa do pieca, a poza tym siedzę jak kwoka na dzieciach.