Kiedyś przy okazji wycieczki rowerowej w okolice Krzyśka i Moniki. Nie zastawszy ich w domu znaleźliśmy ich w Ojcowie, w knajpce “Pod Nietoperzem”. Wtedy byli ze znajomymi. Między innymi z niejakim Leszkiem. Potem jakoś na FB się zaprosiliśmy jako znajomi. Ostatnio skomentował moją trasę rowerową i zaproponował wspólną przejażdżkę. Ja na takie rzeczy zawsze mam czas i chęć.
Wczoraj umówiliśmy się i do takiej wycieczki doszło. Jakoś nigdy nie jeździłem w tych okolicach. Bardzo fajna trasa. Umówiliśmy się w Czajowicach pod sklepem. Ja pojechałem przez dolinę Będkowską. Na miejsce dojechaliśmy co do sekundy - równocześnie. Ja z domu miałem 12 km, on 7. Ciekawe są takie zbiegi okoliczności. Pojechaliśmy zaplanowaną przeze mnie trasą. Wpierw przez dolinę Sąspowską. O tej godzinie jeszcze zamarzniętą. Potem na niebieski szlak rowerowy. Pod samą maczugą w Pieskowej Skale Leszek złapał gumę. Zmieniliśmy dętkę i ruszyli dalej. Dalej niebieskim. Leszek zna tą okolicę i troszkę modyfikował trasę. Piękne asfaltowe wąskie dróżki. Basia byłaby zachwycona.
Trasa na lato w sam raz. Wjechaliśmy jednak w dolinę Zachwytu, to dalej niebieski szlak. Ale tu już zdążyło rozmarznąć. Na dodatek kawałek drogi przeorany spychaczem. Nie wiem po co. W pewnym momencie musiałem z łańcucha wygrzebywać błoto patykiem, bo nie chciał się kręcić. Nie byłem wstanie zmieniać przerzutki. Wyjechaliśmy wreszcie na asfalt i znaleźliśmy rzekę. Zanurzyliśmy rowery po siodełko. Wróciliśmy do Ojcowa i posiedzieliśmy jeszcze godzinę w knajpce Pod Nietoperzem. Bardzo chętnie to powtórzę.
Wczoraj umówiliśmy się i do takiej wycieczki doszło. Jakoś nigdy nie jeździłem w tych okolicach. Bardzo fajna trasa. Umówiliśmy się w Czajowicach pod sklepem. Ja pojechałem przez dolinę Będkowską. Na miejsce dojechaliśmy co do sekundy - równocześnie. Ja z domu miałem 12 km, on 7. Ciekawe są takie zbiegi okoliczności. Pojechaliśmy zaplanowaną przeze mnie trasą. Wpierw przez dolinę Sąspowską. O tej godzinie jeszcze zamarzniętą. Potem na niebieski szlak rowerowy. Pod samą maczugą w Pieskowej Skale Leszek złapał gumę. Zmieniliśmy dętkę i ruszyli dalej. Dalej niebieskim. Leszek zna tą okolicę i troszkę modyfikował trasę. Piękne asfaltowe wąskie dróżki. Basia byłaby zachwycona.
Trasa na lato w sam raz. Wjechaliśmy jednak w dolinę Zachwytu, to dalej niebieski szlak. Ale tu już zdążyło rozmarznąć. Na dodatek kawałek drogi przeorany spychaczem. Nie wiem po co. W pewnym momencie musiałem z łańcucha wygrzebywać błoto patykiem, bo nie chciał się kręcić. Nie byłem wstanie zmieniać przerzutki. Wyjechaliśmy wreszcie na asfalt i znaleźliśmy rzekę. Zanurzyliśmy rowery po siodełko. Wróciliśmy do Ojcowa i posiedzieliśmy jeszcze godzinę w knajpce Pod Nietoperzem. Bardzo chętnie to powtórzę.
Route 2 405 370 - powered by www.bikemap.net


Komentarze