Obrzydliwie szczęśliwy.

Basia nie wyłączyła swojego budzika i obudził nas o 6:00 Oczywiście opieprzyła mnie za to przez sen, że ją budzę. Ma budzik w telefonie i zostawiła go w kuchni. Nic to, skoro się obudziłem, to jeszcze poleżałem pół godzinki i wstałem. Około 7:30 pojechałem do sklepu na zakupy. Kupiłem co nie co. Z myślą o śniadaniu. Wróciłem i zabrałem się za śniadanie. Wczoraj już częściowo się do tego przygotowałem. Zalałem płatki owsiane jajkami. Odstawiłem na strych na półki, które już kiedyś zrobiłem.


Jeszcze kilka czeka na dokończenie. Niestety trochę zimno. Rano zmiksowałem pół banana, wmieszałem dodając cynamon. Do tego wkroiłem cieniutkie plasterki jabłka i na patelnie. Teraz z trzech bananów, dwóch jabłek i jednej pomarańczy zrobiłem sok. Znaczy zmiksowałem to wszystko i zalałem litrem soku jabłkowego i litrem soku marchwiowego. Takich zwykłych z kartonu. Wyszedł gęsty pełen miąższu sok. Ponad dwa litry. Do tego zrobiłem sobie kawę “Kenia AA” jedna z najlepszych arabik. Zasiadłem do śniadania. Stanowczo za duże zjadłem. Ale jak to mówią: śniadanie zjedz sam - Basia takiego nie chciała - Obiadem podziel się z przyjacielem, a kolację oddaj wrogowi. Na obiad zrobiłem steki z grzybami mun. Robi się je dobre dwie godziny, ale są rozkoszne w smaku. W międzyczasie pociąłem choinkę i spaliłem ją na stosie ofiarnym. W końcu choinka to ponoć obyczaj pogański. Ale ja tam choinkę w domu lubię. Pali się też ładnie :) Oczywiście odkurzyłem cały dom. Resztki choinki wszędzie się walają. Samochód Konrada zamarzł. Zrobiło się -13 stopni nawet w dzień. Po odkuciu lodu z drzwi okazało się, że nie zapali. Konrad bardzo rzadko jeździ. Od tamtej soboty stał w lodzie. Wepchnęliśmy go do garażu. Ciekawe czy ja jutro zapalę.


Coś zresztą czuję, że trzeba będzie wymontować akumulator i kupić prostownik. W domu podładować i powinien ruszyć. Od poniedziałku na dodatek trochę cieplej. Teraz jeszcze muszę zrobić projekt apteczki do garderoby. Miałem już dawno się za to zabrać. Jakiekolwiek leki trzymamy w tej chwili w pudełku po butach. Zrobię projekt szfki i w poniedziałek w Lerua dotnę wszystko na miejscu. Kupię zawiasy i inne takie i w domu poskręcam. Muszę też w Lerua kupić klucz do odkręcenia akumulatora, pamiętam, że nasadka 13 i długa rączka. No i jak tu nie być szczęśliwy jeśli człowiek ma tyle zajęć i czuje się potrzebny. Umie wszystko zrobić, ze wszystkim sobie poradzić. Jest niezależny i niezniszczalny. A jutro na śniadanie Panakes amerykańskie na maślance, a na obiad rozbef i mam nadzieję, że pójdziemy na długi spacer. Dziś byliśmy na krótkim. Gdzieś właśnie usłyszałem, że wolność, to niezależność od innych.

Komentarze

eldka pisze…
Żyj..., nie, jedz kolorowo.
Masz chłopie talent:)

Pozdrawiam.
Ewa pisze…
No i masz babo placek.
Takie królewskie śniadanie, a Basia placków nie lubi:)

Ty to jesteś jakiś facet doskonały.

Ech...
żona oburzona pisze…
Zaintrygowało mnie to śniadanie, bo bardzo lubię placki, pankejki, racuchy i inne takie, banany często w nich występują. Jeśli dobrze zrozumiałam: płatki owsiane namoczyłeś w rozbełtanych jajkach i potem wymerdałeś to z bananem i jabłkiem? Trzymało się tak bez mąki?
Ewa pisze…
I to się nazywa obrzydliwe szczęście.

Basiu, jeżeli to Ty jesteś tą żoną oburzoną to wyjaśnij mi co to panakejki.

Pozdrawiam serdecznie :)
żona oburzona pisze…
Ewo, dementuję od razu, jestem żoną kogoś innego :) A pankejki to rodzaj placuszków czy naleśników amerykańskich. Te, które smakowały mi najbardziej, robiłam z tego przepisu: http://www.mojewypieki.com/przepis/bananowe-pancakes
Nomad pisze…
No jasne, że Basia nie jest na mnie oburzona. A tu jest oryginalny przepis. Ciut się rozlatują. Też myślałem aby dodać łyżkę mąki. A panajkes będę robił za moment.
Ewa pisze…
Kuchnia nie jest moją specjalnością, chociaż były lata, kiedy wymyślałam potrawy, lubiłam kuchnię francuską.

Dzięki za przepis.

Pozdrawiam ciepło w zimowy mroźny poranek, i żonę oburzoną i Ciebie Andrzeju.
Na na takie sniadanie nie dalabym sie namowic, o nie!!!
Serdecznosci
judyta
Nomad pisze…
Fakt to rozpusta w ustach, ale przecież mammy karnawał ;) Nie wiem czemu nie wkleił mi się link. Ponawaiam: http://poranneinspiracje.blogspot.com/2014/01/1043.html