Od samego rana. Z czystej złośliwości postanowiłem dziś pojechać i oddać krew. Piszę, że ze złośliwości, ale nie do tych co skorzystają. Po prostu oddałem i wziąłem zaświadczenie do pracy aby odzyskać dzień urlopu. Za te soboty nie zaliczone. I oświadczam, że jak do tej pory za krew nie brałem zwolnień, jedynie jak oddawałem płytki, ale to wiadomo, że to było zawsze na wezwanie w ciągu dnia pracy. Oświadczam, że teraz zawsze jak będę miał oddać krew, będę jechał rano i brał zaświadczenie. Prawnie i konsekwentnie. Mam w tej chwili oddane prawie 13 litrów. Rocznie można oddać 6 razy. To sześć dodatkowych dni wolnego. Zaczynam od teraz z tego korzystać. Za te soboty, bo mnie to strasznie zirytowało. Pojechaliśmy z Basią, ona nie daje się nadal namówić, zresztą teraz i tak nie może. Potem prosto na plac Imbramowski. 5 kg jabłek, bo mi zabrakło, a bez jabłek w zimie, to ja jakoś nie mogę. Potem do galerii krakowskiej na kawę pomarańczową. Z galerii do fryzjera, a z fryzjera do kina. Byliśmy w kinie w cztery osoby. My i jeszcze jakieś dwie osoby. Film to Porachunki Ale nie chce mi się go opisywać. Taki sobie. Choć Basię rozbawiła końcówka. Ona to ma dziwne poczucie humoru. W końcówce rozwalają chyba z siedem osób. Ja tego nie rozumiem. Coś chyba z nią nie tak. Jutro mam nadzieję na rower znowu. A co do rowerka, wreszcie udało mi się choć trochę popracować nad stronką domową i opisałem nasze wycieczki rowerowe wzdłuż rzek. Między innymi te z 2012 jeszcze. Powoli i opisze tegoroczne wczasy Piwniczna, Góry Izerskie i Bornholm. Namawiam Basię na sylwestra w Ojcowie ze znajomymi, miedzy innymi z Moniką i Krzyśkiem, to Ci którym brutalnie we wrześniu na Grodzkiej odebrano syna. To tak, żeby ich podnieść na duchu i aby wiedzieli, że nie są sami w tym nieszczęściu, ale Basia na razie stawia opór. A wspomniane przejazdy rowerowe na mojej stronce są tu: Wzdłuż rzek

Komentarze