Nosi mnie

Koniec roku, i znowu ciężko, intensywnie pracuję. Siedzę po godzinach, a premia i tak marniutka. Ale nie dla tego siedzę. Ja żem programista jest i jak mam coś ciekawego, to mi spokoju nie daje. Tak jest i teraz, początkowo projektem byłem załamany. Projekt dotyczy nowych przepisów i jest bardziej księgowy niż logistyczny. Mówią, że księgowa to charakter nie zawód. Takich projektów nie lubię implementować. Tak sobie złośliwie mówię, że to taki “bełkot księgowy” Ale w końcu siedliśmy w trzy osoby. No, ja i dwie piękne, miłe projektantki. (to tak na wszelki wypadek jakby jakimś cudem przeczytały, zresztą wcale nie chce się podlizać) Po półgodzinnej dyskusji nie dość, że wszystko pojąłem, to jeszcze wypracowaliśmy takie scenariusze, że prawie wszystko da się zrobić i nie będzie odstawało od standardowych funkcji i procedur. Wszystko pięknie się wpasuje. Implementacja ma być gotowa dokładnie w tydzień, a jeszcze projekt się pisze. Na mikołaja powinna iść do testów. Pracy ogrom. Nie wiem czy zdołam.

W piątek, Basia znowu do lekarza. Zostałem do prawie 17:00 i pojechałem po nią. Plan był taki, że od lekarza odstawię ją do galerii, stamtąd pójdzie sobie na babską imprezę. Wrócę do pracy i około 22:00 znowu po nią pojadę. Okazało się jednak, że będzie miała transport. Pojechałem więc do domu. Po drodze wreszcie odebrałem książkę z Matrasa. Muszę przyznać, że Basia trochę zaczęła nadużywać tego, że wszędzie z nią jeżdżę i wszystko załatwiam. Receptę to może sobie sama wykupić. Jest apteka po drodze w Rudawie, a mnie obarcza tym, bo jak będę jechał z pracy, to mogę inną drogą pojechać i kupić w Zabierzowie. Zaczynam się trochę buntować. Daj palec to rękę urwą.

Cały piątek już myślałem gdzie ja sobie w sobotę pojadę na rower. Strasznie mnie już nosi. Muszę gdzieś pojeździć. Nie wiem, choćby po lesie pobiegać i się podrzeć jak małpa. Wieczorne ćwiczenia przestają już wystarczać, nocne też :) Zaplanowałem, plecak spakowałem. Wstaję rano, a tu leje. Nie dość, że leje, to jeszcze śnieg z deszczem. Nie mogłem sobie miejsca znaleźć. Przeczytałem 120 stron książki, upiekłem ciasto, zrobiłem obiad. W końcu przypomnieliśmy sobie, że otwierają Galerię Bronowice, jakieś występy miały być, pokazy mody. Dawaj w samochód. Jak dojechaliśmy okazało się, że aby wjechać na parking, to chyba z godzinę trzeba by stać w korku, a ludzi, czarno wokół. Zrezygnowaliśmy i przy okazji odebraliśmy Konrada ze ścianki. A jeszcze przy okazji wsadzę palec w oko kościołowi, bo to teraz taka moda urągać. Poczytałem o tej galerii i otwarcie poświęcił ksiądz, a przecież potępia handel w niedzielę. Rozumiem, że to obiekt użyteczności publicznej. Ale jakoś dla mnie to trochę obłuda. Moim zdaniem galeria handlowa w niedzielę, to tak jak kino. Ja akurat lubię sobie czasami właśnie jak leje pochodzić, usiąść na kawie, właśnie pójść do kina. A ludzie też mają pracę i możliwość utrzymania się. Na wszystko trzeba znaleźć kompromis. Nie można odgórnie czegoś ustalać. Może niech głos zabiorą sami pracujący w niedzielę. Po części to wygląda jak walka z konkurencją. Uch, a fe… zacząłem politykować. Błee… niedobrze mi. Co się ze mną dzieje. Nigdy więcej. Jest tyle innych fajnych tematów.

Już skosztowałem wszystkich tych kaw które sobie kupiłem. Podzieliłem się z Basią. Jest zachwycona smakami. Powiedziała żebym tylko takie kupował. Ok, ale musi wziąć dodatkowy etat, bo za coś trzeba je kupić :)

Wczoraj też rozpoczął się drugi etap robienia nalewki. Już nie jedzie wódą, a cytrusami i aronią. Piękny zapach, aż by się chciało napić. Przelałem do gąsiora, a owoce zasypałem teraz cukrem. Potem czeka mnie jeszcze trzeci etap. Pierwsza degustacja w okolicach wiosny. A dziś muszę zrobić dwa ciasta na jutrzejsze imieniny w pracy. Zawsze kupowałem, tym razem chce własnoręcznie zrobić. Jejku ile jutro młodych panienek będzie mi składało życzenia. Aż się zarumieniłem na samą myśl.

Komentarze

Ewa pisze…
Ech Andrzeju!
Nie ma to jak męski punkt widzenia!
Kobiety powinne czytać Twojego bloga!
A z okazji imienin, życzę Ci aby zawsze "nosiło Cię" w dobrym kierunku.
A co do Basi? Kobiety lubią jak się ja adoruje, rozpieszcza, wyręcza...
Mam nadzieję, że ona odpłaca Ci tym samym, czego Ci życzę z całego serca.
eldka pisze…
Najserdeczniejsze życzenia imieninowe.
Nomad pisze…
Dziękuję za życzenia.