Zainspirowany teściem koleżanki kawowej, co to robi on imprezy smalcowe ja postanowiłem sobie wczoraj zrobić sobotę smalcową. W piątek już nakupiłem słoniny, w sobotę rano jeszcze z kilo aby za mało nie było. I tak od 10:00 jąłem ją kroić i topić. Postanowiłem zrobić pięć gatunków smalcu. W sumie słoniny miałem 2,5 kg do tego 0,5 kg boczku gotowanego. Oczywiście cebula. Jakież to pięć gatunków w mym umyśle się zrodziło? Jeden to z grzybami, drugi z jabłkiem i suszonymi śliwkami, do trzeciego orzechów, a w czwartym ostra papryka. Zaś piąty z reszty z ziołami. Zanim słoninę i boczek pokroiłem, cebulę i wszystkie inne dodatki. Potem topienie. Na koniec pięć razy po jednej piątej na patelnię i z każdym dodatkiem osobno. Po pół godziny na każdy dodatek. Skończyłem przed 19:00 mogę więc śmiało powiedzieć, że to smalcowa sobota była. Oczywiście ja jednej rzeczy na raz nie robie. Po prostu czasu żal. W miedzy czasie jak słonina topniała zmontowałem drugą część filmu o Bornholmie. Naszych tegorocznych wczasach. Na razie wrzuca się na YouTube. A poniżej podaję przepis i smakowite zdjęcia.
Smalcowa sobota...
Składniki:
2,5 kg słoniny
0,5 kg boczku gotowanego
5 średnich cebul
40 g suszonych grzybów leśnych, jedna duża pieczarka
15 orzechów włoskich
1/4 jabłka, 10 suszonych śliwek
1 papryczka chilli wysuszona na wiór
zioła: majeranek, tymianek, imbir...
dobre piwo ?!?
Jak to zrobić:
Żonę wysyłamy do koleżanki na cały dzień aby w kuchni nie zawadzała i dobrych rad nie dawała :) Słoninę, wiadomo. Kroimy w kosteczkę. Nie pomylmy z żoną, jeszcze się przyda. Boczek i cebulę też kroimy. Słoninę trzeba stopić aż do małych skwarków. Zaczynamy na dużym ogniu (7), ale dosłownie kilka minut, zmniejszając potem do (4), a pod koniec nawet do (3) przy dziesięcio-stopniowej skali grzania. Podczas topienia od czasu do czasu mieszamy popijając piwo. Boczek wrzucamy na godzinę przed końcem, a cebulę na pół godziny przed końcem. Te czasy oczywiście mogą być inne. Boczek w tym tłuszczu ma się wysmażyć, cebula zeszklić. Teraz wyłączamy grzanie, albo zostawiamy na (1) Jeśli chcemy to podzielić na pięć części, to teraz po trzy chochelki przelewamy na głęboką patelnię. Dodajemy rozdrobnione suszone grzyby i pokrojoną drobno pieczarkę. Smażymy na (4) pół godziny. Na pięć minut przed końcem wyłączamy grzanie. Szkoda, że mieliśmy tylko jedno piwo. Zawartość patelni przelewamy chochelką lub dużą łyżką do słoika. No chyba, że ktoś jest tak sprawny, że potrafi prosto z patelni, ale uwaga lubi mocno pryskać. Wychodzi tego około 800 ml. 1l słoiki będą w sam raz. Gorące zakręcamy. Dzięki temu zakrętka się zassie. Taki proceder powtarzamy kolejne cztery razy. Dodając do następnej porcji pokrojone drobno jabłko i suszone śliwki. Kolejna porcja to orzechy, muszą być rozdrobnione, ale nie zmielone. Do czwartej porcji wsypujemy drobno pokruszoną/posiekaną paprykę. Paprykawa porcja powinna być na końcu. Teraz piąta porcja zostaje w garnku, w którym topiliśmy słoninę, tą porcję zaprawiamy ziołami. Inwencja wskazana. Ja dałem jedną łyżkę majeranku, reszta po jednaj łyżeczce, jedynie imbiru mniej niż pół łyżeczki. Oczywiście czwartą i piąta porcję można robić jednocześnie jak ktoś nie załapał. Czwarta na patelni, piata w garnku.
Składniki:
2,5 kg słoniny
0,5 kg boczku gotowanego
5 średnich cebul
40 g suszonych grzybów leśnych, jedna duża pieczarka
15 orzechów włoskich
1/4 jabłka, 10 suszonych śliwek
1 papryczka chilli wysuszona na wiór
zioła: majeranek, tymianek, imbir...
dobre piwo ?!?
Jak to zrobić:
Żonę wysyłamy do koleżanki na cały dzień aby w kuchni nie zawadzała i dobrych rad nie dawała :) Słoninę, wiadomo. Kroimy w kosteczkę. Nie pomylmy z żoną, jeszcze się przyda. Boczek i cebulę też kroimy. Słoninę trzeba stopić aż do małych skwarków. Zaczynamy na dużym ogniu (7), ale dosłownie kilka minut, zmniejszając potem do (4), a pod koniec nawet do (3) przy dziesięcio-stopniowej skali grzania. Podczas topienia od czasu do czasu mieszamy popijając piwo. Boczek wrzucamy na godzinę przed końcem, a cebulę na pół godziny przed końcem. Te czasy oczywiście mogą być inne. Boczek w tym tłuszczu ma się wysmażyć, cebula zeszklić. Teraz wyłączamy grzanie, albo zostawiamy na (1) Jeśli chcemy to podzielić na pięć części, to teraz po trzy chochelki przelewamy na głęboką patelnię. Dodajemy rozdrobnione suszone grzyby i pokrojoną drobno pieczarkę. Smażymy na (4) pół godziny. Na pięć minut przed końcem wyłączamy grzanie. Szkoda, że mieliśmy tylko jedno piwo. Zawartość patelni przelewamy chochelką lub dużą łyżką do słoika. No chyba, że ktoś jest tak sprawny, że potrafi prosto z patelni, ale uwaga lubi mocno pryskać. Wychodzi tego około 800 ml. 1l słoiki będą w sam raz. Gorące zakręcamy. Dzięki temu zakrętka się zassie. Taki proceder powtarzamy kolejne cztery razy. Dodając do następnej porcji pokrojone drobno jabłko i suszone śliwki. Kolejna porcja to orzechy, muszą być rozdrobnione, ale nie zmielone. Do czwartej porcji wsypujemy drobno pokruszoną/posiekaną paprykę. Paprykawa porcja powinna być na końcu. Teraz piąta porcja zostaje w garnku, w którym topiliśmy słoninę, tą porcję zaprawiamy ziołami. Inwencja wskazana. Ja dałem jedną łyżkę majeranku, reszta po jednaj łyżeczce, jedynie imbiru mniej niż pół łyżeczki. Oczywiście czwartą i piąta porcję można robić jednocześnie jak ktoś nie załapał. Czwarta na patelni, piata w garnku.
Komentarze