Zamówiłem sobie kawę. Dziś przyszła. W zasadzie to zamówiłem cztery kawy ze sklepu internetowego. Kiedyś już z tego sklepu zamówiliśmy do pracy kawę. Złożyliśmy się wtedy cztery dziewczyny i ja. Zamówiliśmy taki zestaw. O ile pamiętam aż za 2 stówy. Były to trzy kawy, w tym ta najdroższa kawa na świecie. Każde z nas za 40 zł miało trzy kawy :) W sumie tak drogo nie wyszło po 13 zł za kawę. Dobra kawa w kawiarni też tania nie jest. No i picie trzykrotnie kawy z czterema pięknymi dziewczynami. To bezcenne :) Teraz zamówiłem sobie jedną z tych najlepszych. Jamaica Blue Mountain 50g. Dwie następne z tak zwanych Top Arabica, te są po 100g też wyśmienite. Na końcu bardzo dobra kawa Arabica ta już 250g Była na nią promocja. Zamówiłem też w Matrasie kolejną książkę Kolskiego 12 słów. To wszystko w ramach prezentu imieninowego. No dobra muszę się tego pozbyć.
Po prostu rodzice nigdy nie kupowali mi prezentów na imieniny czy urodziny. Czasami, jak pamiętam tylko jakieś skarpetki czy coś w tym rodzaju. Teraz w dorosłym życiu dają mi po prostu jakąś kwotę i mówią abym sobie coś kupił. Zwykle zapominam o kupnie. Rozumiem. Mają już swoje lata i pewnie trudno było by im chodzić po sklepach aby coś wybrać. To też muszę napisać, bo boli. Kiedyś będąc dzieckiem znalazłem na ulicy “kopernika” 1000 zł. Wtedy było to mnóstwo pieniędzy. Przyniosłem do domu i pochwaliłem się Mamie. Pieniądze zostały zarekwirowane i wpłacone na moje SKO. Czy jak się to wtedy nazywało. Na koniec roku zostały wypłacone i kupione za to dla mnie jakieś ubrania. Przez cały prawie rok jak, pieniądze były na tym SKO, marzyłem i snułem plany co sobie za to kupię. Zastanawiam się czy sensowne byłoby wtedy dać jakieś ogłoszenie, czy raczej niebezpieczne, że znaleziono pieniądze. A w ogóle, to rozbiłem sobie kubek od kawy w domu. Brakuje mi go strasznie. Dziś chodziłem po sklepach aby coś wybrać. A najlepiej identyczny. Kupiłem jeden, ale trochę jest za duży. Jeszcze muszę poszukać. Nie pamiętam gdzie tamten został kupiony. A może nawet Basia go gdzieś kupiła. Jak to człowiek przyzwyczaja się do przedmiotów.
Po prostu rodzice nigdy nie kupowali mi prezentów na imieniny czy urodziny. Czasami, jak pamiętam tylko jakieś skarpetki czy coś w tym rodzaju. Teraz w dorosłym życiu dają mi po prostu jakąś kwotę i mówią abym sobie coś kupił. Zwykle zapominam o kupnie. Rozumiem. Mają już swoje lata i pewnie trudno było by im chodzić po sklepach aby coś wybrać. To też muszę napisać, bo boli. Kiedyś będąc dzieckiem znalazłem na ulicy “kopernika” 1000 zł. Wtedy było to mnóstwo pieniędzy. Przyniosłem do domu i pochwaliłem się Mamie. Pieniądze zostały zarekwirowane i wpłacone na moje SKO. Czy jak się to wtedy nazywało. Na koniec roku zostały wypłacone i kupione za to dla mnie jakieś ubrania. Przez cały prawie rok jak, pieniądze były na tym SKO, marzyłem i snułem plany co sobie za to kupię. Zastanawiam się czy sensowne byłoby wtedy dać jakieś ogłoszenie, czy raczej niebezpieczne, że znaleziono pieniądze. A w ogóle, to rozbiłem sobie kubek od kawy w domu. Brakuje mi go strasznie. Dziś chodziłem po sklepach aby coś wybrać. A najlepiej identyczny. Kupiłem jeden, ale trochę jest za duży. Jeszcze muszę poszukać. Nie pamiętam gdzie tamten został kupiony. A może nawet Basia go gdzieś kupiła. Jak to człowiek przyzwyczaja się do przedmiotów.

Komentarze
Dobrze że moja żona, nie kupuje mi nic innego poza książkami(tyle że wcześniej to ja daję jej listę tytułów - no ale którą kupi, to nie wiem,więc zawsze to jakaś niespodzianka).
A facet to w sumie proste zwierze,więc najbardziej cieszy go coś co jest dlań "przedłużeniem ręki", narzędziem, coś co (choćby tylko skojarzeniowo) pomaga mu być lepszym łowcą - sprzęt sportowy, multi toy, toporek, piła, nasadka na wiertarkę, ba nawet komplet filtrów do silnika... no ale nasze panie tego przenigdy nie zrozumieją ;-)
Ps. Czy chociaż smak tych kaw rekompensuje cenę? Bo czasami kupujemy sobie z zoną "na okazję" po kilka porcji jakiś wymyślnych i super egzotycznych ziaren,lecz rzadko kiedy jest to kawowe olśnienie.
Serdecznosci
judyta
Judyto - multi toj jest mały poręczny i łatwo go zapakować. Może być scyzoryk albo coś podobnego. Gwarantuję że się ucieszy, a jak jeszcze będzie miał okazję od ręki wypróbować nowy sprzęt, to będziesz miała kolejne dziecko w ramionach ;-).