Czekałem na ten film ponad pół roku. Wzmiankę o nim przeczytałem gdzieś na początku 2013. Wreszcie przyszedł czas premiery. Zamawiając bilety zobaczyłem kategorię wiekową +10. Załamałem się. Jak nic “Henry portier w kosmosie” W książce można czytać o genialnych dzieciakach, które mają cechy przywódcze. Na tym chyba nawet polega sukces tej książki. Każdy z nas, tam w środku. Tak naprawdę jest nadal dzieckiem. Poprzez dziecięctwo umiemy się identyfikować z bohaterem. W snach i marzeniach, będąc dziećmi, tacy właśnie byliśmy. Robiliśmy dorosłe rzeczy. Niestety jak zobaczymy to w rzeczywistości będzie śmieszne, sztuczne i pokraczne. Dzieci na zewnątrz są dziećmi i tyle. Nadzieja w tym, że Harrison Ford uratuje film. Siadając w fotelu obiecałem sobie jednak nie oceniać filmu po wyobrażeniach. Już po pięciu minutach ucieszyłem się, że jednak nie. To nie jest film dla dzieci. Choć rozczarowały mnie epizody scen walk z Formidami. Jak słaba gra komputerowa. Zabieg polegał jednak na tym, że w zasadzie był to obraz oglądany na monitorze. Film zupełnie nie stawia na efekty specjalne. Nie znajdziemy ich w całym filmie, poza właśnie przeglądami na monitorach, czy obrazem z gry komputerowej jaką prowadzi Ender. Nawet sceny ćwiczeń w nieważkości nie mają na celu zaszokowania widza fajerwerkami. Są sprowadzone do minimum. Tak w książce rozwinięte i opisywane, tu ograniczają się do zaznaczenia taktyki i talentu Endera. Cały film stawia na psychologię raczej. Pokazano tu właśnie problemy dzieci stawianych przez dorosłych i wmanipulowywanych w dorosłe sytuacje i decyzje. Ich problemy, lęki i dylematy. Dzieci są tu nadal dziećmi. Nawet bardziej niż w książce. Oczekiwania wobec nich są ogromne i na koniec, jak zawsze zostają oszukane przez dorosłych. Dorośli też mają problemy. Życie stawia do wyboru przed nimi moralność lub ryzyko zagłady. Moim zdanie w książce jak i w filmie jest pewne nawiązanie do holokaustu. Ten określa zagładę jednego narodu. “Gra” - Ksenocyd - zagładę całego gatunku. Czy mamy prawo? Czy mamy prawo skazywać całe gatunki na wymarcie względem komfortu i bezpieczeństwa człowieka? Przecież właśnie to za naszych czasów się dzieje na naszym własnym podwórku. Sam film trochę wybiega poza Grę Endera Sygnalizując kolejne części.

Komentarze
Tak samo jak Ender zachowują się dziś wychowankowie wielu renomowanych prywatnych szkół. To cena jaka im przychodzi płacić za pozycje społeczną w dorosłym życiu. Card doskonale zna te klimaty z własnej skóry, Więc o tym pisze. Do tego jest mistykiem i mormonem. Card był "predestynowany" w dzieciństwie do zrobienia czegoś niezwykłego - nie zrobił nic nadzwyczajnego i jego książki to rozliczenie z okresem dzieciństwa.
A ksenocyd - wybacz ale porównanie z holocaustem jest nie na miejscu.
Z drugiej strony - nie było wyboru - z książki doskonale wynika że gra toczyła się o wszystko.
Czy mam prawo zabić człowieka w obronie życia? zdecydowana większość odpowie ze tak! czyli ze mam prawo zabić też dziesięciu, stu tysiąc... cały naród! Teraz już trudno się z tym zgodzić - a jednak to logiczne konsekwencje raz dokonanego wyboru.
jest chyba różnica pomiędzy sterylizacją całej planety a zagładą kilku milionów ludzi.
Z drugiej strony - żydzi nie stanowili zagrożenia (przynajmniej w sensie militarnym)- tymczasem Ender walczył o życie.