Film z Bornholmu cz.1

Jakoś tak szybko mi poszło i zrobiłem filmik z Bornholmu. Okazało się, że w dziesięciu minutach raczej nie da się zmieścić. Będą dwie części. Teraz pierwsza, a mam nadzieję, że wkrótce kolejna. No i wreszcie może też uda się zebrać na to aby spisać wszystkie wczasowe wyjazdy z 2013 na mojej stronce.

Komentarze

Ewa pisze…
Rozbudziłeś moją wyobraźnię. Teraz będę myśleć o Bornholmie. Fantastyczna wyprawa.
Nomad pisze…
No to koniecznie z rowerem.
Ewa pisze…
Jak najbardziej.
Podoba mi sie początek filmu, w którym pokazujesz jak uporałeś się z bagażem.
Czy wjeżdżając na prom samochodem rowery nie mogą być umocowane w bagażniku dachowym?
Nomad pisze…
Mogą, ale wtedy zapłacisz tak jak za busa. Standardowa cena jest za samochód do 195 cm wysokości i długość chyba 6m Jeśli przekroczysz te wymiary dopłacisz, o ile pamiętam ponad 500 zł W poprzednim samochodzie woziłem na dachu, ale na haku są znacznie bezpieczniejsze. Komfort i bezpieczeństwo jest znacznie lepsze przy takim bagażniku. Przedtem zawsze bałem się co się z nimi dzieje na dachu. Raz o mało nie wjechałem tak do garażu.
Ewa pisze…
Dzięki za informacje.
Czekam na dalszą część przygód.
Uściski
makroman pisze…
Nie bardzo wiem po co pchałeś się na Bornholm samochodem - wolał bym go zostawić na parkingu w kraju (płatnym, strzeżonym, ubezpieczonym)a samą wyspę zwiedzać na rowerach - to raj dla cyklistów i ... grzybiarzy.
Nomad pisze…
Samą wyspę jak widać na filmie zwiedzałem na rowerach. (w 6 dni przejechaliśmy na nich ponad 500 km). Płynęliśmy z Sassnitz. Gwarantowało to dopłynięcie i powrót mimo ewentualnej złej pogody. Ze Świnoujścia pływają małe promy. Przy większej fali niestety są wstrzymane nawet kilka dni. Zresztą płyną do Nexo. Musielibyśmy z bagażami zapieprzać prawie 40 km na kwaterę. Cena czterech rowerów i czterech osób (tyle było w planach) jest niewiele mniejsza od ceny za pięcioosobowy samochód. (płaci się za całość) Po prostu dla komfortu. Zresztą samochód się przydał, choćby na wypad na archipelag wysp obok Bornholmu. Przewieźliśmy sobie rowery, zostawili na parkingu, a potem mogliśmy dzięki temu jeszcze tamtą stronę wyspy pozwiedzać, a nie tracić czasu na dojazd i powrót. Na ten archipelag płynie się też z drugiej strony wyspy, rejs o 10:00
Nomad pisze…
Tak w ogóle początkowo miałem jechać tam sam, rower i namiot. Ale potem żona też się zapaliła do pomysłu, ale już nie namiot, tylko zwykłe wczasy.
makroman pisze…
Fakt ceny zbliżone. Sam kiedyś gorączkowo przeliczałem czy bardziej opłaca się zostawić samochód na płatnym parkingu,czy zaokrętować go na prom do Szwecji - finansowo wychodziło praktycznie to samo. Wolałem jednak zostawić, bo nie znałem tamtejszych zwyczajów policyjnych a na pewno mieli by się do czego przyczepić w razie kontroli.

"Tak w ogóle początkowo miałem jechać tam sam, rower i namiot. Ale potem żona też się zapaliła do pomysłu, ale już nie namiot, tylko zwykłe wczasy." - żony tak mają...;-)