Bornholm i degustacja smalcu

No to jeszcze dziś druga część filmu z Bornholmu, głównie Archipelag Ertholmene na początek. Tą część Bornholmu przede wszystkim trzeba zwiedzić. Jestem też po degustacji wczorajszego smalcu. Dzisiejsze śniadanie było smalcowe. Najlepszy jest z grzybami, pachnie wyśmienicie. Śliwka i jabłko też nie najgorsze. Taki słodkawy posmak. Z orzechami jest bardzo gęsty. Mało w nim samego smalcu, a wiele wsadu. Ale niezły. Paprykowy nie wyszedł taki ostry jak sądziłem. Na drugi raz dodam więcej. Chyba, że cała papryczka opadła na dno słoika. Co prawda kapsaicyna rozpuszcza się właśnie w tłuszczach i alkoholu. Nie w wodzie. Daremne jest więc popijanie ostrych dań wodą. Teoretycznie więc cała pikantność powinna właśnie rozpuścić się w smalcu i powinien nabrać równej ostrości. Sporo tego smalcu teraz wyszło. Muszę też przyznać, że ten co robiłem w tamtym tygodniu w połowie został już zjedzony. Głównie przez Konrada.

Komentarze

makroman pisze…
Smalec na wędrówkę jest najlepszym źródłem energii - stosunkowo lekki, wydajny i smaczny.
Sam stosuję od lat.
Bożena pisze…
chyba mnie skusiłeś na robienie smalcu :))) mniam :D
Ewa pisze…
Jesteś wielkim entuzjastą w całym tego słowa znaczeniu...
Mnie tak jak i Tobie podoba się wszystko to co z kamienia, a więc kamień w naturze, na przykład urokliwe klify i jego wykorzystanie: kamienne uliczki, schodki, murki, mury, wszelakie budowle...
No i ten piasek na plażach...
No i to dzień dobry, które słyszałam na początku filmu...
Nomad pisze…
Z tymi kamieniami, to nie do końca tak. W naturze i owszem, ale z miastami, uliczkami i budowlami, to już wołami trzeba mnie ciągnąć.