Tak się składa, że ja dziś jestem w Tyliczu, nad samą prawie granicą ze Słowacją. Ostatnio zakupiłem mapy Słowackiej części gór za Tatrami. Między innymi mam mapę od Krynicy, Muszyny w dół. Zainspirowałem się pewnymi ostatnio oglądanymi zdjęciami z tych rejonów. Jutro cel: Mincol Ponad 1100 m.n.p.m Oczywiście rowerek. Chyba ostatni w tym roku. To była błyskawiczna decyzja. Spojrzałem w pracy na pogodę i temperaturę. Wyszukałem nocleg, wysłałem maila. Zadzwoniłem do Basi. Nie bardzo mogła rozmawiać. Potem wysłała mi SMS-a że idzie w sobotę do pracy. Ja to zinterpretowałem, że w takim razie nie jedzie. Zarezerwowałem sobie nocleg dla siebie na dwa dni. W sumie ucieszyłem się, bo chcę pojeździć. Basia takich tras nie zrobi. Zresztą nie ma odpowiedniego roweru. A ja koniecznie chciałem w góry. Ona zrozumiała też opacznie, żeby pojechać rano, a nie na dwa dni. Tak to jednak by chciała. Wyjechałem z domu o 19:00, dotarłem 21:30. Jutro z samego rana. Przed 8:00 w drogę.
Komentarze
Serdecznosci
Judyta
Moc nowych wrażeń życzę.