Tak na szybko, co warte zapisania. Oczywiście mam już kolejne cztery książki do opisania. To wszystko efekt samotnych wycieczek rowerowych i przestawienia się na słuchanie z takiego maleńkiego pudełeczka na słuchawkach. Przedtem słuchałem tylko w samochodzie z telefonu przez BT. Teraz mogę wszędzie, jak coś załatwiam, idę na zakupy. A ja ciągle coś załatwiam i ciągle chodzę na zakupy. Wychodzę niby o 15:00 z pracy, a wracam do domu po 18:00 Sam nie wiem jak to się dzieje. Ciągle mam coś do załatwienia/kupienia. A co do wycieczek rowerowych. Znowu mimo niemiłosiernego upału wybrałem się na rower. Tym razem pojechałem pod Babiogórski Park Narodowy. Już od dawna chciałem pojechać nad Jezioro Orawskie. Od strony Słowacji są piękne trasy rowerowe po stokach Babiej Góry. Prawie wszystko asfalty. I to nawet na wysokości koło 1000 m.n.p.m. Piękna jazda, choć jak wyjeżdżałem z lasu to jakbym wjeżdżał do pieca. Objechałem sobie Jezioro Orawskie i dalej, aż do Chochołowa i wróciłem przez Czarny Dunajec. Mimo upału zrobiłem 116 km. Tak się zastanawiam i strasznie mnie korci.
Wydaje mi się, że da się objechać Tatry, te nasze. Dookoła w jeden dzień. To prawie 200 km. Ale jakbym tak przyjechał tam na 6:00 rano. Musiałbym wstać o 4:00 co najmniej. To do 21:00 myślę, że da się to zrobić. Jeszcze nigdy tak nie jechałem. Kiedyś najwięcej jechałem non stop 11.5 godziny. Ale to były całkowicie góry. Szlaki turystyczne piesze. Pasmo Policy. Udało się zrobić wtedy niewiele ponad 50. Teraz byłyby tylko asfalty dobrej jakości. Owszem są tam podjazdy na ponad 1000 m, ale potem i zjazdy. Teraz te 116 zrobiłem w 8,5 godziny a przewyższenie przekroczyło 1300 m Przynajmniej wg Endomondo. Bikemap pokazuje co innego. A było trochę terenu. I wcale nie byłem jakoś specjalnie zmęczony. Nie wiem czy nie spróbuję w tą sobotę. To byłoby coś. Taki rekord, po którym już nie oczekiwałbym niczego więcej. Miałbym jakąś tam satysfakcje. Ale muszę to dobrze zaplanować. I nie może być tak upalnie. Od soboty nie mogę wrócić do mojej stałej wagi. Ciągle brakuje około 2 kg. To woda. Niemożliwe abym spalił 2kg tłuszczu. Licznik pokazał prawie 7000 kalorii. A 1 kg tłuszczu to z tego co pamiętam 8000. Więc brakuje nadal co najmniej 1 litr. Dziś w pracy miałem butlę muszynianki i przez cały dzień po łyczku. Popijałem. Co z tego jak poszedłem do fryzjera i wróciłem praktycznie przemoczony. A z innych wiadomości. Przyjeżdżają jutro do nas goście z Francji. Będą nocować. A zdjęcia i film z roweru nie wiem kiedy zdołam obrobić.
Bike route 2 268 615 - powered by Www.bikemap.net
Wydaje mi się, że da się objechać Tatry, te nasze. Dookoła w jeden dzień. To prawie 200 km. Ale jakbym tak przyjechał tam na 6:00 rano. Musiałbym wstać o 4:00 co najmniej. To do 21:00 myślę, że da się to zrobić. Jeszcze nigdy tak nie jechałem. Kiedyś najwięcej jechałem non stop 11.5 godziny. Ale to były całkowicie góry. Szlaki turystyczne piesze. Pasmo Policy. Udało się zrobić wtedy niewiele ponad 50. Teraz byłyby tylko asfalty dobrej jakości. Owszem są tam podjazdy na ponad 1000 m, ale potem i zjazdy. Teraz te 116 zrobiłem w 8,5 godziny a przewyższenie przekroczyło 1300 m Przynajmniej wg Endomondo. Bikemap pokazuje co innego. A było trochę terenu. I wcale nie byłem jakoś specjalnie zmęczony. Nie wiem czy nie spróbuję w tą sobotę. To byłoby coś. Taki rekord, po którym już nie oczekiwałbym niczego więcej. Miałbym jakąś tam satysfakcje. Ale muszę to dobrze zaplanować. I nie może być tak upalnie. Od soboty nie mogę wrócić do mojej stałej wagi. Ciągle brakuje około 2 kg. To woda. Niemożliwe abym spalił 2kg tłuszczu. Licznik pokazał prawie 7000 kalorii. A 1 kg tłuszczu to z tego co pamiętam 8000. Więc brakuje nadal co najmniej 1 litr. Dziś w pracy miałem butlę muszynianki i przez cały dzień po łyczku. Popijałem. Co z tego jak poszedłem do fryzjera i wróciłem praktycznie przemoczony. A z innych wiadomości. Przyjeżdżają jutro do nas goście z Francji. Będą nocować. A zdjęcia i film z roweru nie wiem kiedy zdołam obrobić.
Komentarze
Uściski :)))*