Książki

Studium miłości. Czytamy i porównujemy jak potrafią kochać kolejne osoby.
Kurtyzana, stary bogacz, a wreszcie i ojciec pragnący kariery dla syna. W tle oszustwa i intrygi. To historia pewnej kurtyzany, nieszczęśliwie zakochanej w młodzieńcu dla którego ojciec, zbiegły galernik wyznacza inny cel. Karierę, pozycję w towarzystwie i bogactwo. Wszystko to prowadzi do tragicznego końca. Zakochana kurtyzana daje się wykorzystywać do oszukiwania i okradania starego bogacza, który myśli, że miłość można kupić. Ona, że sprzedać. Całość jest wręcz kryminalną powieścią. W tle historia zbiegłego galernika i życie towarzyskie tamtych czasów. Powieść jest trochę niespójna. Gubione są fakty i wątki. Ale można na to nie zwrócić uwagi. To część większej całości opisującej losy ludzkie. Wiele tu ciekawych postaci. Nawet przez moment przewija się tu słynny Vidocq

Obcy, to ten co odstaje od reszty. Ten którego nie akceptujemy,
bo zachowuje się inaczej. Akceptujemy jednakowych. Ktoś kto nie płacze na pogrzebie matki jest odmieńcem. Wszyscy płaczą. Ktoś kto ma inne zdanie niż my jest inny. Odmieniec. Odstaje od przyjętych ogólnie norm. Takiego człowieka można oskarżyć i skazać. Odizolować odmieńca od społeczeństwa. Tu oskarżony o zabójstwo, tak naprawdę sądzony jest za odmienność. Oskarżyciel, brak żalu na pogrzebie zdaje się dawać jako podstawę winy. Skazany zostaje przez ławę przysięgłych nie za zabójstwo, ale tak naprawdę za to że nie płakał na pogrzebie swojej matki. W wyniku procesu morderstwo staje się sprawą drugorzędną. Można by go za to nawet może uniewinnić, ale nie płakał? Co to za człowiek, kreatura. Nie pasuje do naszego społeczeństwa. Wszelkie jego inne postępowania są widziane przez pryzmat żalu za matkę. Wiele tu przemyśleń samego sensu istnienia, szczególnie w obliczu wyroku. Oczekiwanie na karę śmierci. Jaka jest różnica w tym czy umrze się teraz czy za 30 lat. Jeśli potem nie ma nic. Dla ateisty nie powinno być różnicy. To mnie zastanawia, bo jeśli ktoś dochodzi do takiego wniosku, że dalej nie ma już nic i to co przed, nie ma żadnego znaczenia. Moment ów powinien być kresem!

Monolog, swoista spowiedź życia. Egoista i kochający siebie zarozumialec.
Jedno wydarzenie w życiu zmienia wszystko. Kiedyś był szanowanym adwokatem. Udawało mu się wszystko. Czynił dobro, robił to na pokaz i z premedytacją. Przeprowadzał staruszki przez ulicę, pomagał biednym. Ale pewnego dnia na moście przeszedł obojętnie nad tragedią. Woda była zbyt zimna. Nie skoczył, nie uratował. Zbyt długo się namyślał. To zdarzenie zaciążyło i nie daje spokoju do końca życia. Od tego momentu zaczyna się upadek. To punkt zwrotny i prawdziwe oblicze człowieka. To weryfikacja prawdziwości naszych poczynań. Prawdziwości intencji. Łatwo jest rzucić grosz biedakowi. Trudniej rzucić się na pomoc z narażeniem własnego życia. Wszystko inne jest na pokaz, to jest prawdziwe.

Jak wspaniale być dzieckiem, radosne zabawy i beztroska. Życie bez konsekwencji.
Wspaniale było sobie przypomnieć dzieciństwo i to, że dzieci kiedyś się bawiły. Miały wyobraźnię i niespożytą energię. Nie były znudzone siedzeniem prze ekranem. Spędzały czas w prawdziwym towarzystwie, nie wirtualnym. Miały fantazję, tajemnice. Było ciekawie. A kiedy padał deszcz czytały książki, a te które jeszcze nie umiały czytać, oglądały obrazki. Teraz pozostało jedynie oglądanie obrazków. Ubolewam nad wyobraźnią i monotonią dzisiejszych dzieci. Owszem komputery, gry wideo stymulują i rozwijają umysł. To prawda, ale brak tu różnorodności. Rozwijać trzeba nie tylko umysł. Gra, jaka by nie była, podaje wszystko na tacy, tak jak autor zamyślił. Czytając, choćby nie wiem jak dokładne opisy i tak działa wyobraźnia, a ta przekracza najśmielsze nawet wizje grafików. Kontakt fizyczny i ruch jako dodatek, to dopiero pełnia egzystencji i podstawa rozwoju pełnej osobowości.

Komentarze

Bożena pisze…
z tych wszystkich chętnie wybiorę "Dzieci z Bullerbyn"
Anonimowy pisze…
Dziękuję za te opisy...tyle w nich mądrych słów i stwierdzeń...no i oczywiście książka dzieciństwa zawsze będzie działać najbardziej...dzieciaki tych pokoleń niech nam zazdroszczą gier na podwórkach, skakania w gumę, skakanki, gry w klasy itp itd. Zabawy w chowanego...ach jakie miłe wspomnienia!!!
Pozdrawiam