Angina i jazda w Izery

W nocy Konrad dostał 39.6 stopni gorączki. We środę, a w piątek miał jechać się wspinać w Czechy. Zostałem z nim rano. Nie poszedłem do pracy. Co prawda ma prawie 21 lat i rano już gorączka była znacznie poniżej 39. Ale po pierwsze nie wiadomo jak będzie dalej i poprosił mnie o to abym z nim pojechał do lekarza. Tak zrobiłem. Od lekarza przyjechaliśmy o 10:30 nie bardzo było już sensu jechać do pracy. Zrobiłem sobie wolne. Konrad ma anginę. Znaczy, dziś jest już ok. Zażywa antybiotyk. W Czechy nie pojechał. Zamieszczę tu jednak krótki jego filmik ze bulderu w Zimnym Dole.



Ja nudziłem się. Zrobiłem ciasto, znowu to czekoladowe. Chwilowo innego nie umiem. Tym razem jednak zmodyfikowałem znacząco przepis pierwotny. Mniej czekolady, mniej kakao. Więcej wody i znacząco różnych dodatków. Przede wszystkim płatki migdałowe i skórka pomarańczy. Teraz wyszło po prostu niebo w gębie. Od 15-tego zaczynam urlop. Nosiło mnie na Ukrainę rowerem. Ale Basia oczywiście dąsy i jedziemy w Izery. Nieopodal Jeziora Złotnickiego. Mam tam znajomego internetowego. Mam nadzieję się spotkamy i jakieś Czeskie piwo wypijemy. Bierzemy rowery. Może zbyt płasko tam nie jest, ale jakoś zmuszę Basię. Jedziemy na pięć dni, potem trzy dni przerwy i jedziemy na Bornholm. Tam to już zupełnie płasko jest. Oczywiście w tych Izerach, to głównie po górach będziemy ganiali.


A rowery to tak nad jeziorko, do sklepu... Jak w Piwnicznej. Pewnie jeden dzień roweru się trafi. Jutro natomiast jadę, jak tylko pogoda nie będzie przeszkodą. Zaraz muszę sprawdzić. Jadę pod Babią Górę i dawaj rowerem dookoła Jeziora Orawskiego. Będzie jakieś 90 kilosów o ile nie przedłużę trasy. Ale muszę tam wjechać na ponad 1000 więc nie wiem jak to będzie. No i ten ukrop.

Komentarze

Ewa pisze…
Mam nadzieję, że pod tą skałą, na którą wspina się Konrad leży gruby materac a nie płyta betonowa.

Moi znajomi byli kilka lat temu na Bornholmie i bardzo sobie chwalili pobyt w wynajętym domu. Wyspę objechali na rowerach :)

Miłych zdrowych wakacji życzę :)))*

Bożena pisze…
no właśnie - upał :)