Tanie środowe kino.

W środę w Cinema-City bilety są tanie. Praktycznie połowa ceny z innych dni. Dawno nie byliśmy w kinie. Nie było nic takiego na co moglibyśmy iść razem i jednakowoż być zadowoleni. I tak tylko ja jestem inicjatorem kina. W zasadzie czegokolwiek, ale mniejsza z tym.
Poszliśmy dziś na Iluzje Bardzo dynamiczny ciekawy film. Ale to film typowo rozrywkowy. Film opowiada o magii, a właściwie o czwórce magików wybranych, można powiedzieć do przejścia na wyższy poziom iluzji. Aby to zrobić muszą wykonać pewne show na których kolejno okradają zdalnie bank, potem swojego pracodawce, a na końcu kradną sejf wyładowany gotówką. Na dokładkę, w efekcie wrabiają pewnego gościa, który był ekspertem od demaskowania iluzjonistów. Tych czworo, dokonując tych sztuczek dostaje się do tajemniczej organizacji oka. Ale to tylko tak na marginesie. Świetna jest scena otwierająca film. Magik przed publicznością i do kamery tasuje karty. Talię błyskawicznie przesuwa przed oczyma widza. Prosi o wybranie jednej. Klasyczny trik karciany. Przesuwa ją jeszcze raz, bo poprzednio zrobił to zbyt szybko. Widz, czyli ja wybrałem kartę. I po chwili czysta magia. Karta ukazuje się zbudowana z zapalonych okien na wieżowcu. Oczywiście na filmie. Pełne zaskoczenie. Miałem na tyle rozsądku, że spytałem Basi o jakiej pomyślała. O tej samej co ja. Tak naprawdę 90% ludzi w kinie ją wybrało. Bowiem jak się zastanowić, ta była jedynie wyraźnie widoczna. Proste, prawda? Ale film świetnie się ogląda. Szkoda tylko, że muszę sobie zawsze zepsuć oglądanie logiką. Mniej więcej po pół godzinie postawiłem na właściwego człowieka, który wszystkim sterował. Ich zleceniodawcę. A miało to być zaskoczeniem w filmie. Choć może i 90% widzów na niego postawiło. Jeśli tak, film nie jest aż tak dobry jak mogło się wydawać. Ale rozrywka przednia.

Komentarze