Brak czasu

Opuszczam się w blogu, bo w ogród się zapuszczam. Tyle roboty, tyle książek przeczytanych/wysłuchanych znowu. Nie ma kiedy pisać. Kosiarka tak jak pisałem padła. Musiałem wymienić cały silnik. Rozerwało go po prostu. To nie była byle jaka kosiarka. To jest kosiarka Solo. Cały sprzęt ogrodniczy mam tej firmy i kosę i pilarkę. To dobra firma, ale kosiarka im ciut nie wyszła. Ciągle w niej napęd szwankuje. Ciągle go trzeba regulować. Z drugiej strony mam ją już siedem lat. W tym czasie moi rodzice zakupili trzy kosiarki hipermarketowe. A mają jedną trzecią albo i mniej do koszenia. Po dwóch tygodniach niekoszenia i deszczach musiałem kosić ogród na dwa razy. Wielka trawa i do kosza nie chciało zbierać takiej wielkiej i gęstej. Zresztą musiałbym co chwila kosz opróżniać. W niedzielę jak tylko pogoda się utrzyma mamy zamiar pojechać na przełom Białki. Znowu będzie co pisać i obrabiać zdjęć. Tym czasem maluję też taras. Barierki, sztachetki. Trzeba wszystko mozolnie odkręcić, pomalować i na powrót przykręcić. Konrad chce malować pokój, a ja znowu zapomniałem mu kupić rolek do malowania. Jutro sobota. Plan kulinarny już mam. Basia znowu do pracy idzie. A ja mam zamiar w kuchni przejść na kolejny poziom. Teraz ciasto będzie, poza obiadem oczywiście.

Komentarze

A jakie...ciasto bedzie?
Serdecznosci
J.
Bożena pisze…
wow, podziwiam :)) jesteś okrutnie zapracowany i jeszcze ciasto mniam :D czekam na relację z wyprawy :)
Nomad pisze…
Niestety na ciasto nie starczyło już czasu. A miało być czekoladowe z majonezem :)