Kolejna powieść Dostojewskiego jaką czytałem. Prawie na miarę “Zbrodni i kary” Tu też jest zabójstwo. Też sumienie, pokuta i kara. Trzej bracia, jeden z nich oskarżony o zabójstwo ojca. Nie zabił, a jednak jest winny. Winni są zresztą wszyscy trzej w jakiś sposób. Z drugiej strony pytanie czy ojciec godny rodzica. Czy rodziców bez względu na ich zachowanie należy szanować i kochać. Przeciwstawna historia o chłopcu, który broniąc honoru ojca - pijaka. Umiera za niego. Ta książka stawia wiele pytań. Pytań o człowieczeństwo, miejsce Boga w świecie. Na żadne z pytań nie ma prostej, jednoznacznej odpowiedzi. To dyskusja. Mająca na celu sprowokowanie jeszcze większej ilości pytań. Sprowokowanie do myślenia. Takie wartościowe książki lubię.
Jeszcze jedna powieść Dostojewskiego. Kolejne morderstwo i kolejna analiza zbrodni. Zaczynam twierdzić, że Dostojewski pisał kryminały. Tym razem pada stwierdzenie mniej więcej takie. Chcesz związać ze sobą kilkoro ludzi i uzależnić ich od siebie? Każ zabić im jednego z nich. Tak też tu się dzieje. Spisek i intryga. Wszystko to przed nastaniem rewolucji. W czasach zaraz przed. Te idee mające za nic jednostkę, pozwalają zabijać w imię wyższego dobra. Długo nie mogłem się wczytać w tą książkę. Z początku zdaje się nudzić, opisując życie towarzyskie i właśnie w nim rodzące się myśli o nowym świecie. To przyszli politycy mający marzenia o władzy i o zmianach ignorujący dążenia innych. Owładnięci własnymi niedorzecznymi niekiedy ideami. Książka trudna w odbiorze i interpretacji. Nie zachwyciła mnie tak jak Zbrodnia i Kara czy Bracia Karamazow.
To książka o tragicznej miłości. Jak zwykle kocha się w jednej pannie kilku, a ona i tak chce tego, któremu jest zabawką. To też miłość matki do utraconej córki. Wiele tu okrucieństwa i tragedii. Cała książka kończy się tragicznie. Wszystkie jej wątki. Ale może tak ma właśnie być. Miłość zawsze jest tragiczna. Miłość zawsze jest niespełniona i jest marzeniem. Ale jest to też książka o architekturze. Idea ochrony zabytków. Przepiękne opisy dawnego Paryża. Opisy architektury, miejsc. Krótka historia rozwoju miasta. Zwyczaje mieszkańców. To wszystko bardzo wartościowe w tej książce. Gdyby nie to, sama historia, choć urzekająca swym pięknem i tragizmem. Jest cokolwiek szablonowa i naiwna. Nie ma tu żadnej tajemnicy. Od początku wiadomo, kto jest kim i kogo, jak oszukuje. Postać Quasimodo i pięknej Esmeraldy to dwa przeciwieństwa mające chyba unaocznić niemożliwe do spełnienia uczucie za życia, a możliwe dopiero po śmierci.
Jeszcze jedna powieść Dostojewskiego. Kolejne morderstwo i kolejna analiza zbrodni. Zaczynam twierdzić, że Dostojewski pisał kryminały. Tym razem pada stwierdzenie mniej więcej takie. Chcesz związać ze sobą kilkoro ludzi i uzależnić ich od siebie? Każ zabić im jednego z nich. Tak też tu się dzieje. Spisek i intryga. Wszystko to przed nastaniem rewolucji. W czasach zaraz przed. Te idee mające za nic jednostkę, pozwalają zabijać w imię wyższego dobra. Długo nie mogłem się wczytać w tą książkę. Z początku zdaje się nudzić, opisując życie towarzyskie i właśnie w nim rodzące się myśli o nowym świecie. To przyszli politycy mający marzenia o władzy i o zmianach ignorujący dążenia innych. Owładnięci własnymi niedorzecznymi niekiedy ideami. Książka trudna w odbiorze i interpretacji. Nie zachwyciła mnie tak jak Zbrodnia i Kara czy Bracia Karamazow.
To książka o tragicznej miłości. Jak zwykle kocha się w jednej pannie kilku, a ona i tak chce tego, któremu jest zabawką. To też miłość matki do utraconej córki. Wiele tu okrucieństwa i tragedii. Cała książka kończy się tragicznie. Wszystkie jej wątki. Ale może tak ma właśnie być. Miłość zawsze jest tragiczna. Miłość zawsze jest niespełniona i jest marzeniem. Ale jest to też książka o architekturze. Idea ochrony zabytków. Przepiękne opisy dawnego Paryża. Opisy architektury, miejsc. Krótka historia rozwoju miasta. Zwyczaje mieszkańców. To wszystko bardzo wartościowe w tej książce. Gdyby nie to, sama historia, choć urzekająca swym pięknem i tragizmem. Jest cokolwiek szablonowa i naiwna. Nie ma tu żadnej tajemnicy. Od początku wiadomo, kto jest kim i kogo, jak oszukuje. Postać Quasimodo i pięknej Esmeraldy to dwa przeciwieństwa mające chyba unaocznić niemożliwe do spełnienia uczucie za życia, a możliwe dopiero po śmierci.



Komentarze