Sprawdziwszy pogodę ruszyliśmy około dwunastej na rower. W okolicach 17:00 miało zacząć padać. Zaplanowałem luźną wycieczkę. Przez puszczę Dulowską naokoło Chechła i do domu. Nie chcieliśmy daleko odjeżdżać, bo pogoda niepewna. W drodze powrotnej zaryzykowaliśmy i skręcili jeszcze na lody do Krzeszowic. Przy kościele koleżanka, ta rowerowa z tamtego tygodnia namawiała nas na wspólną jazdę. Ale po ostatnim postanowiliśmy pojechać sami. Ona ma z kim jechać. Nie została sama. W ogóle to ja miałem pojechać na dzień Ojca. Ale w końcu sam jestem nim i coś mnie też się należy. Zresztą dzwoniłem wcześniej, że przyjadę w poniedziałek po pracy. Kupiłem tacie książkę. Wywiad z Urbanem. A Mamie, bo będzie miała niebawem imieniny. Zamówiłem książkę o Annie German. Jest to mamy ulubiona piosenkarka od zawsze. Nie tylko od tego serialu. Ale dzięki niemu teraz można cokolwiek kupić o niej. Jutro po pracy jadę, a we wtorek wreszcie muszę pojechać do fryzjera. Zarosłem strasznie. Od środy znowu robota. Musze zająć się remontem tarasu. Jak nic tydzień albo i dwa zejdzie. Z wycieczki wróciliśmy przed samą siedemnastą. Kilka minut później zaczęło grzmieć i padać. Dobra informacja, to podstawa.
Bike route 2 198 472 - powered by Www.bikemap.net
Komentarze