Fatum i wysokie wymagania.

Będzie o pracy. Mam zaszczyt być kierownikiem zespołu w którym pracują naprawdę doskonali pracownicy. Są to osoby nieprzeciętne. Jak to się mówi wymiatacze. Nie chodzi tu jedynie o to, że są to osoby wyjątkowo biegłe w tym co robią i obdarzone ponad przeciętną inteligencją. Dające sobie doskonale radę ze złożonymi problemami logicznymi. Chodzi też o podejście do pracy. Zaangażowanie tych osób w to co robią w pracy, mam wrażenie, że czasami jest większe niż zaangażowanie w sprawy prywatne. A co najmniej równe. To widać jak ktoś bardzo jest zajęty i poświęca się danemu problemowi cały. Ciągle jednak okazuje się, że jest jedna osoba, która odstaje od zespołu. Tą osobą zazwyczaj jest nową osobą, która trafiła do nas. Źle się z tym czuję. Zawsze mam wrażenie, że nie mogę poświęcić tej osobie czasu na to, aby dopilnować jej pracy. Aby jakoś ukierunkować. Niestety oprócz oficjalnej funkcji kierownika jestem po prostu zwykłym programistą i to programistą bardzo obciążonym. Choćby ostatnie dwa rozległe i skomplikowane projekty. Mam sobie wiele do zarzucenia i czuję się winny. Jednak od osób w zespołach wymagamy bardzo dużej samodzielności. Znowu taka osoba po niespełna roku pracy, dostała wypowiedzenie. Strasznie to przykre. Tym bardziej, że ja sobie już ułożyłem i zapisałem na rozmowę kwartalną aby tą osobę podbudować. Bo naprawdę widziałem, że się stara. Niestety efekty tego starania okazały się niewystarczające. Musieliśmy, projekt który ta osoba realizowała wycofać z wersji, na dzień przed jej udostępnieniem. Najgorsze jest to, że projekt był związany z innym produktem, którego wersja już wyszła. Na projekt było naprawdę dużo czasu, co więcej, w trakcie pisania osoba ta dostała wsparcie innej osoby, z innego zespołu. Nie chcę się tu rozpisywać jak to wszystko przebiegało i jakie były problemy. Nie udało się mimo zaangażowania tej osoby w ostatnich kilku tygodniach. Nie wiem gdzie tu upatrywać przyczyn. Mam nadzieję, na rozmowie kwartalnej jeszcze to przeanalizować. Bardo źle się z tym czuję, tym bardziej, że pokładałem wielkie nadzieje w tej osobie. Zdaję sobie sprawę jaki to ogromny problem dla tej osoby. Nie wiem jak ja bym to przeżył, gdyby mnie to spotkało. Nie potrafię sobie wyobrazić takiej sytuacji. Niestety na decyzję praktycznie nie miałem żadnego wpływu. Dowiedziałem się dopiero po fakcie. To i tak lepiej, bo ostatnio dowiedziałem się o tym od pracownika. Niestety w naszym zespole wymagana jest praca na 100% i nieprzeciętne zdolności. Nie ma tu miejsca niestety na jakiekolwiek błędy. W zespole ostają się tylko osoby, które potrafią szybko i idealnie rozwiązywać problemy nie do rozwiązania. Od poniedziałku mam nowego pracownika. Mam nadzieję, że tym razem się uda.

Komentarze

Latwiej pracuje sie z fachowcami, ktorzy lubia swoja prace.
Serdecznosci
Judith