Jak to dobrze, że wczoraj zostałem w domu. Burza za burzą była. Ulicą płynęła rzeka. Potem trzeba było sprzątać ulicę. Naniosło pełno kamienia i mułu z pól.

Nawet straż interweniowała, bo na zakręcie było tyle błota, że nie bardzo można było przejechać. Nie skosiłem trawy wcześniej i teraz tak bujnęła. Nie wiem czy dziś wyschnie. Jutro jedziemy na rower w niedzielę wiadomo. Proboszcz by mnie pogonił. Tak się śmieję, ale wiele osób teraz kosi w niedzielę. Pomijając aspekt proboszcza, to w sumie mnie to irytuje. Sobota i niedziela to dwa dni w tygodniu bez pracy. W sobotę zwykle ludzie sprzątają, robią porządki i właśnie koszą. W niedzielę jednak chciałbym poleniuchować jak już zostaję w domu. A tu taki wyjedzie z kosiarą i burczy przez kilka godzin. Jestem za tym aby ustawowo w niedzielę zakazać wszelkich prac hałaśliwych. Czy takich które zakłócają w jakiś sposób spokój. Wczoraj oczywiście dzień poświęciłem na malowanie. Basia w pracy. Robiłem więc obiad. Potem Basia i tak pojechała na imprezę do Krakowa spotkać się z dziewczynami.

Miałem cały dzień labę. Padało ciągle. Więc malowanie w garażu, obiad, porządki. Wysprzątałem i poukładałem na błysk w moich sprzętowych szufladach. opracowałem trasy na jutrzejszy Poprad. Jakbym sam jechał wyszło mi 145 km. Takie kółeczko. Wiadomo, że z Basią tego nie zrobię. Ale nawet jakbyśmy w jedną stronę samym Popradem jechali ze Starego Sącza za Muszynę, to i tak w jedną stronę wychodzi 55 km. Powrotna droga będzie z góry. Wieczorem zrobiło się w domu zimno i zapaliłem w kominku. Zrobiłem 24 stopnie :)

Nawet straż interweniowała, bo na zakręcie było tyle błota, że nie bardzo można było przejechać. Nie skosiłem trawy wcześniej i teraz tak bujnęła. Nie wiem czy dziś wyschnie. Jutro jedziemy na rower w niedzielę wiadomo. Proboszcz by mnie pogonił. Tak się śmieję, ale wiele osób teraz kosi w niedzielę. Pomijając aspekt proboszcza, to w sumie mnie to irytuje. Sobota i niedziela to dwa dni w tygodniu bez pracy. W sobotę zwykle ludzie sprzątają, robią porządki i właśnie koszą. W niedzielę jednak chciałbym poleniuchować jak już zostaję w domu. A tu taki wyjedzie z kosiarą i burczy przez kilka godzin. Jestem za tym aby ustawowo w niedzielę zakazać wszelkich prac hałaśliwych. Czy takich które zakłócają w jakiś sposób spokój. Wczoraj oczywiście dzień poświęciłem na malowanie. Basia w pracy. Robiłem więc obiad. Potem Basia i tak pojechała na imprezę do Krakowa spotkać się z dziewczynami.

Miałem cały dzień labę. Padało ciągle. Więc malowanie w garażu, obiad, porządki. Wysprzątałem i poukładałem na błysk w moich sprzętowych szufladach. opracowałem trasy na jutrzejszy Poprad. Jakbym sam jechał wyszło mi 145 km. Takie kółeczko. Wiadomo, że z Basią tego nie zrobię. Ale nawet jakbyśmy w jedną stronę samym Popradem jechali ze Starego Sącza za Muszynę, to i tak w jedną stronę wychodzi 55 km. Powrotna droga będzie z góry. Wieczorem zrobiło się w domu zimno i zapaliłem w kominku. Zrobiłem 24 stopnie :)
Komentarze
Pozdrawiam ciepło :)
A deszczowo to chyba w całej Polsce.
eldka, nie tylko u nas. Syn jest w Pradze teraz. Tam nie lepiej.
Serdecznosci
Judith