Trudne jest życie perfekcjonisty

Wyszedłem sobie na balkon u Konrada i zobaczyłem ślady rdzy na barierce. Dosłownie w paru miejscach. Ostatnio balkony i taras były malowane co najmniej trzy lata temu, albo może nawet i pięć. Takie małe kropeczki gdzieś tam zobaczyłem. Kropla drąży skałę. Dręczyło mnie to i zdecydowałem się odmalować ponownie. No i się zaczęło. Odkręciłem wszystkie drewniane balaski. Na puszce farby napisano położyć 1-2 warstwy. No to oczywiście muszę dwie. Balaski przeszlifowałem i też pomaluję. Latające szczury i inne ptactwo robi swoje. Jak balkon u Konrada. No to zacząłem oglądać nasz. Ten jest na południe, więc bardzo wypłowiał, no i balaski też. Ten to dopiero jest balkon. Ma 11 metrów. Balasek jest 78. Oczywiście poszedłem oglądać taras. Jeszcze lepiej. Ponad sto balasek. Też wymaluje, a jak. No i tym sposobem mam roboty na dwa tygodnie. Mam urlop cały tydzień. Oczywiście urlop przeznaczę na odpoczynek. No może poza poniedziałkiem, gdzie muszę załatwić z tym hakiem. Platforma rowerowa już przyszła. na trzy rowery. Obawiałem się o stabilność takiego tworu. Nie ma szans aby opadła w jakikolwiek sposób. Rowery też są stabilne. Nie ma szans aby się osunęły. Zaszalałem i kupiłem na trzy i uchylną.



Ale i tak bardzo tanią. Polski produkt. Może nie jest to jakiś cud techniki i musiałem całą poskładać sam. Ale w zupełności mi odpowiada. W piątek spakowałem plecak na skitoury. Przylepiłem foki do nart. Zapakowałem buty i narty na plecak. Tym razem wziąłęm ten wyprawowy. Chciałem iść pod Szpiglas. Tam jest w końcowej fazie bardzo strome podejście. Lepiej zrobić je w rakach, niż na nartach. Marzy mi się zjazd od kilku lat tamtędy. Plecak stoi spakowany. Zajrzałem wieczorem w piątek na pogodę. Na Topr. Jest dwójka. Ale to nie przeszkoda, choć liczyłem już na jedynkę. Cóż z tego, gdy w prognozie wiatr 70-90 km/h i zachmurzenie wzrastające do dużego. Najgorsze jest jednak to, że jak patrzy się na kamerki. Do doliny Pięciu Stawów. Widać już przetarty śnieg. Łachy zieleni i prawie rozmarznięte stawy. Dziwne o tej porze roku po takiej zimie. A jednak. Może wybiorę się jeszcze w tygodniu. Ja po prostu jadąc na wycieczkę muszę mieć pewność co do pogody - zdjęcia. Nawet chmurki muszą być odpowiednie. Trudne jest życie perfekcjonisty. Sobota skończyła się malowaniem. Planowałem też pojechać do Sanoka pociągiem i z tamtą wracać rowerem po górkach. Szczególnie częściowo to trasie maratonu “Karpatia”. Nie ma już pociągu do Sanoka. Dojazd dwoma busami z Rzeszowa bez możliwości przewiezienia roweru. Nie będę zapieprzał z Rzeszowa rowerem. Chyba wybiorę się do Sącza i tam zrobię dwu-trzy dniową pętelkę. Albo jakieś jednodniowe wypady. Rano podjechać samochodem. Zrobić pętelkę i wieczorem wrócić. Muszę jakoś spędzić ten urlop. Pogodę oczywiście zapowiadają nie najlepszą. Oj trudne jest życie perfekcjonisty.

Komentarze

henryk pisze…
Mój taras zaczął w zimę przeciekać.Wszystkim doradzam robić dylatacje,a sam nie zrobiłem.Ale to już 15 lat jak położyłem płytki.Wybieram się w ten długi weekend na Międzynarodowy Zjazd Eksploratorów"Muchołapka 2013",ale pada deszcz(pieszo-15km).Jestem spakowany,nie odpuszczę tej imprezy.Życzę miłego wypoczynku:)