Prawie wszystko już pozałatwialem. Głównie związanego z wczasami na Bornholmie. Najważniejszy prom. Zarezerwowałem i zapłaciłem. Jedziemy prawie za sześć miesięcy, a już musiałem zapłacić za rezerwację. Jednak jechanie z kimś i dzielenie wydatków na dwoje to dobry pomysł. W ogóle ostatnio wydatków co niemiara. Hak też już zamówiłem. W zasadzie tylko ten jeden problem pozostał. Zamontować go. Oby cena montażu nie uległa zmianie na miejscu. Pojadę łącznie ze zmiana opon. Mam nadzieje, że w następną sobotę. Acha, niestety ze Świnoujscia już nic samochodowego nie pływa. Jedynie przez Ystad. Ale 500 zł więcej i płynie całą noc i jeszcze trochę. Teraz boje się, że się spóźnimy na prom. Płyniemy z Niemiec. Trzy i pół godziny. Trzeba było do rezerwacji podać daty urodzeń i rejestrację samochodu. To pewnie na wypadek jakbyśmy zatonęli. Okazało się też, że powrotny prom na 31 sierpnia nie było juz miejsc. Przynajmniej na wybraną przeze mnie godzinę. Musięliśmy wziąć ten o 8 rano. To mnie strasznie zaskoczyło. Mało co abyśmy nie mieli jak wrócić. Byłem dziś w pracy, tak ubolewam nad tym. Sprawdziłem dziś, że tak mniej więcej od lipca tamtego roku coraz więcej zostaje w pracy. Dochodzi miesięcznie do ponad 20 godzin. Już to kiedyś przerabiałem. Bardzo nie chciałbym do tego wracać. W pracy wpadliśmy na pomysł aby kupić na spółkę w pięć osób kawę kopi luwak 50 gram 145 zł. Na pięć osób, powinno starczyć po jednej :) W zasadzie to chciałem dziś napisać o książce która przeczytałem kilka dni temu. Wziąłem się jednak za kolejną. "Wilgotne miejsca" Ja pierdziu, jak można coś takiego napisać. Przeczytałem jedną trzecią i mi niedobrze. Lubiewo przy tym, to pestka.
Komentarze