Malowanie czas zacząć

Pierwszy krok ku malowaniu sypialni zrobiłem. jak zwykle pierwszym hamulcowym jest Basia. A zimno jeszcze, poczekaj. Jejku jak ja tego nie lubię. Trzeba działać, iść za ciosem. A nie marudzić. Jak zwykle projekt ewoluuje i dojrzewa w trakcie. Będą trzy kolory, nie dwa. Na wzór salonu. Jasny sufit, ciemniejsze ściany, ale wszelkie wnęki i ścianka - dół za łóżkiem będzie najciemniejsza. Oczywiście drzwi w dwóch kolorach - jasna powierzchnia i ciemniejsze ramki. Do tego listwy przypodłogowe ciemne. Wszystko w takich fioletach przybrudzonych różem. Dziś się już zebrałem i poodkręcałem listwy. Rozebrałem - to najważniejsze i najbardziej pracochłonne; biblioteczkę. Mam tam chyba z pięćset książek. Trzeba było je znieść i złożyć gdzieś. Pouzupełniałem też wszelkie ubytki na listwach drewnianych. Kitem do drewna. Fajny wynalazek. Jak wkładaliśmy na drzwi poster Merlin za kratkę na szybie. To odpiłowałem mozolnie kratkę, a potem ją przykleiłem takim kitem i wyszlifowałem. Czeka do dziś właśnie na malowanie drzwi. Jutro pewnie pouzupełniam gipsem ubytki i zadrapania na ścianach. Pojutrze dzień urodzinowy. Ale we czwartek już wyniosę drzwi i listwy do garażu na malowanie. No chyba, że znowu spadnie dwa metry śniegu.

Komentarze