Mają na mnie haka.

Gdy kupowałem ten samochód, jednym z kryteriów było abym mógł wrzucić do niego rower i pojechać na wycieczkę. Oczywiście chodziło o samotny wyjazd na rower gdzieś w góry. Sam jeden i rower. No ale jeśli chce już dwa rowery, cztery osoby i jeszcze bagaże... Zastanawiałem się nad bagażnikiem rowerowym. Na dach odpada. Samochód ma 165. Nie będę woził ze sobą drabiny. W astrze były problemy aby zdjąć rower z dachu. Musiałem stawać na progu aby ramę odkręcić ze wspornika. Zresztą na prom będzie zbyt wysoki samochód. Na klapę odpada. Aby nie zasłaniał świateł też będzie wysoki. Zresztą poczytałem na formach, taki się nie nadaje do przewozu na takie odległości. Wszyscy klęli, że rysuje lakier i wgniata blachę. Padło na platformę do przewozu rowerów na haku. No ale trzeba jeszcze hak. Sam hak z wiązką przewodów 450 zł w sieci. Okazuje się niestety że sam sobie zamontować nie mogę. Stracę gwarancje na samochód. Musze zrobić to w autoryzowanyn serwisie. W Krakowie powiedzieli za montaż 650 zł Nie chciałem być niegrzeczny, ale cisnęło mi się: Powaliło was. W serwisie tam gdzie kupiłem 300 zł. Wsiowy mechanik zrobiłby to za pięć dych pewnie. Oczywiście hak mi też zaoferowali za 1100 teraz już nie wiem czy z montażem czy sam. Na razie szukam. Oczywiście jak się ma hak, nie można z nim jeździć nic nie ciągnąc. Trzeba demontować. Taki automat na zatrzask jest oczywiście droższy. Na szczęście ten tańszy można odkręcać po prostu. Ale to i tak wydatek minimum 750 zł. Do tego jeszcze platforma, najtansza ok 500 zł. Załamałem się po prostu na razie. Musze to przetrawić. Z samą platformą też jest śmiesznie. Ma miejsce na tablice rejestracyjną, bo rowery zasłaniają. Oczywiście nikt nie wyda trzeciej tablicy, bo platforma to nie pojazd. A jak ktoś przekręci tą z tyłu na platformę dostanie mandat, bo platforma nie ma homologowanego miejsca na tablice. No po prostu świetnie. Zastanawiam się czy taniej nie będzie wysłać tam rowerów DHL-em, lub kupić na miejscu i porzucić potem. Wynajem na tydzień dwóch wychodzi ok 500 zł w przeliczeniu. No to już jest cena haka. Zresztą Basia nie zamieni swojego na nic innego. Po za tym będziemy częściej zabierali rowery na różne wycieczki w przyszłości.

Komentarze

Dobrze, ze nie musze zajmowac sie takimi przyzimnymi sprawami /smiech/
Serdecznosci
Judith
Nomad pisze…
No tak, hak faktycznie jest przy ziemi. jakbym miał rowery na dachu to już wyższej wagi sprawa :)
Ewa pisze…
Znam ten problem.
Proponuję jednak drabinkę.
Pozdrawiam i życzę dobrego pomysłu :)