Spacer skałkowy 2.0

W sobotę znowu była piękna, mroźna i słoneczna pogoda. Z rana pomogłem w sprzątaniu przedświątecznym i około południa ruszyłem w dolinkę w skałki. Ostatnio wspinałem się skałkami w Będkowskiej zaraz za Bramą Będkowską. Ale to jeszcze nie było to co chciałem zwiedzić. Zawsze korcił mnie widok potencjalnej jaskini na tym zboczu. Otwór, dość obszerny widoczny jest z dołu. Skałka jednak zarówno od góry jak i od dołu wydaje się trudna do wejścia. Kiedyś w lecie scykorzyłem z zejściem. Bałem się zsunięcia. A nie bardzo z góry widać co jest za przewieszeniem. Od dołu też wydaje się, że jest pionowa ściana na którą mimo licznych chwytów trudno odważyć się wejść komuś, kto się nie wspina nawet amatorsko. (to ja). Mimo tego, od dawna mnie pociągała ta skała. W sobotę z odwagą, ale i z bijącym sercem ruszyłem w jej stronę. Od dołu oczywiście strome zbocze. W połowie jednak zaczyna się pionowa ściana i otwór jaskini niknie. Na końcu tej litej skały jest jednak, można powiedzieć niewielki żleb. Owszem nadal prawie pionowy, ale bardzo upstrzony wystającymi kamieniami. Dającymi mocne efektywne i bezpieczne podparcie oraz uchwyt.



Ta ściana ma około pięciu metrów. Dodatkowo wyrasta z niej mnóstwo pędów krzaków. Co prawda nie bardzo widać co będzie wyżej. Zdeterminowany i zachęcony tymi ułatwieniami ruszyłem w górę. Powoli sukcesywnie, krok po kroku pnąc się wzwyż. Po pokonaniu tej ściany - półka i na koniec jeszcze jakieś dwa metry podobnej wspinaczki. Może trochę trudniejszej, ale za to z krzewami za plecami. W dół widok jednak straszny. Jakby okazało się, że trzeba wracać. Chyba bym musiał wysłać SOS. Dotarłem wreszcie do jaskini, która okazała się taką większą dziura w skale z wąskim kominem w suficie. Potem jest jeszcze kawałek zbocza upstrzonego pomniejszym rumoszem skalnym i na koniec znowu stroma skałka. W miarę łatwa do pokonania. Wszystko okazało się łatwiejsze niż myślałem i na jakie wyglądało. W zasadzie nie jest potrzebna żadna umiejętność wspinania, a jedynie trochę determinacji. Z bezpieczeństwem, to trudno powiedzieć. Jakoś nigdy nie czuje lęku stojąc na skale. Trudno mi powiedzieć czy jest to zabawa czy trochę głupota. Dopóki mam mocne podparcie i mocny chwyt nie podchodzę do tego jak do czegoś innego niż stąpanie mocno po ziemi. Raczej odczuwam ciekawość niż jakieś zagrożenie. Co najważniejsze jeszcze. Tym razem mam nadzieję zrobiłem bardziej dynamiczny film. Ostatnio popodglądałem innych i mam nadzieję, że moje filmy zaczną ewoluować w dobrym kierunku. Bo muszę przyznać, że te z jazd rowerowych są nudne jak flaki z olejem. Dużo dynamiki daje jednak ta ruchoma kamerka na kiju.

Komentarze

Ewa pisze…
Filmy są coraz ciekawsze. Podziwiam Cię za silne mocne ręce. Dzisiaj było nieco dramatyzmu w obrazie. Twoja wspinaczka i przepastne widoki. Brakuje mi tylko Twojego oddechu, krótkiego, urywanego, zmęczonego...
Niezłe widoki na szczycie:)

A filmik rzeczywiście bardziej dynamiczny:)
henryk pisze…
Przydał by się czekan.W 1,07min.zauważyłem przelot jastrzębia:)
Nomad pisze…
To Kruki, które krążyły kracząc strasznie. Właściwie obawiałem się aby mnie nie zaatakowały. najprawdopodobniej mają tam gniazdo.
henryk pisze…
Dzięki krukom znalazłem już kilka poroży,bo krążą długo nad miejscem gdzie umarło jakieś zwierzę.Ale w Sowich,w mojej okolicy,wypatrzyłem tylko cztery kruki(może 2pary).Jelenie i sarny już zaczynają zrzucać poroże(zrzuty?)Śnieg ułatwia wypatrzenie,przeważnie w"młodniku".Przez przedłużającą się zimę padło dużo muflonów.A kiedyś spotykałem stada liczące ponad sto sztuk:)
Mamma Mia pisze…
Facet z pasją....super :)