Dziś ją usłyszałem. Stanąłem na światłach i jej kuszący śpiew poczułem w duszy bardziej niż uszami. Przez zamknięte szyby samochodu. Jak syreny marynarzy, przyzywaly mnie ptaki. Po raz pierwszy w tym roku. Trudno było ruszyć ze świateł i w miejskim zgiełku zagłuszyć ten zew. Wyraźnie, intensywnie przyzywaly wiosnę tam wśród drzew. W środku miasta o poranku. Dalej mimo chłodu pojechałem z otwartym oknem łowiąc te cudowne dźwięki pośród łoskotu motorów. Tęskno mimo wszysto jeszcze do śniegów. U mnie stopniał prawie cały. Czekam na słońce aby jednak spróbować jeszcze pójść po górach na nartach. Może jednak tego roku się uda.
Komentarze