Jutro spodziewamy się odwiedzin kuzynostwa, mają też przywieźć album ze zdjęciami ślubnymi. Ale głównie spotykamy się z powodu wspólnego wyjazdu na narty. Umawialiśmy się od dawna. Niestety nie udało się wynajęcie pokoi we wspólnym domu, będziemy oddaleni dosłownie o 200 metrów od siebie. Niestety też nie byli wstanie pojechać na tyle co my. Zresztą i my z uwagi na Basie jedziemy dosłownie na cztery dni. Mieliśmy się wybrać w Czechy na druga stronę Śnieżki, jednak na tak krótki czas nie ma sensu jechać dalej. Padło znowu na Pilsko. My wynajęliśmy pokój dokładnie tam gdzie ostatnio. W związku z tym, a właściwie z terenowym dojazdem. Zaopatrzylem się w łańcuchy na kola. Było trochę z tym kłopotu. Zamówiłem w jednej firmie i okazało się, że to była ostatnia sztuka. Na dodatek uszkodzona. Zwrócono mi pieniądze. Zamówiłem w innej firmie i dobrze się stało, bo zapomniałem, że ja teraz musze mieć łańcuchy o niższym profilu z uwagi na felgi aluminiowe, te już okazały się dostępne, choć nieco drorzsze. Za to ładne kolorowe. Łańcuchy zalożyć nie jest tak banalnie jakby się zdawało. Trochę wysiłku w to włożyć trzeba. Dziś wreszcie miałem czas je wypróbować. Założenie zajęło mi około 15 minut. Na mrozie i głębokim śniegu, przy drodze, to już może nie być tak łatwe. Kupiłem na pewno rozmiarowo dobre, a jednak trzeba trochę mocno je naciągnąć aby zapiąć. Udało mi się to zrobić na jedna oponę dopiero jak trochę podjechałem samochodem o ćwierć obrotu koła. Nie cierpię mechaniki. Łańcuchy to powinien być algorytm/opcja w programie samochód. Trochę na nich pojeździłem po zaśnieżonej drodze, aby je poczuć. Są na pewno lepsze i łatwiejsze do zakładania niż te do poprzedniego samochodu. No i przede wszystkim kolorowe. Ostatnio brak mi kompletnie czasu, bo siedzę w pracy po 12 godzin. Pisze wielki projekt korekt zbiorczych. Papierowy projekt, to gruba książka. Wszyscy chorują. Ja na razie twardo się trzymam. Wiem że to niezdrowe zostawać po godzinach. Wiem, że obiecywałem sobie, że nie będę do tego wracał. Ale ja uwielbiam programować. Planuje też już na wiosnę wycieczki rowerowe, a jeszcze z nart nie wiele zrealizowalem. Mam mocne postanowienie skiturów z namiotem. Ciągle jednak brak czasu, a i pogoda do niczego. Oprócz samej frajdy z wycieczki musze jeszcze mieć kupę zdjęć. Ja chce słońca. Na wiosnę marzy mi się pojechać do Sanoka i stamtąd wracać rowerem po górkach. Teraz na nartach chciałbym choć na Turbacz. Co do tego wyjazdu na narty, to w tamtym starym samochodzie w kanapie z tyłu jak się otwarło na środku podłokietnik. Można było jeszcze otworzyć dodatkowo i zrobić dziurę do bagażnika, przez która przekladalo się narty i zabierało jeszcze cztery osoby. W tym nie ma takiego prostego patentu. Mam ochotę wyciąć sam taki otwór piłką do metalu. Na razie nie zdecydowałem się na bagażnik dachowy. Są niby relingi, ale same belki poprzeczne to o zgrozo wydatek co najmniej 400 złotych. Jak już kupię, to na wiosnę razem z taką trumną. No i musze kupić bagażnik na rowery na tylnia klapę, bo dwa, to raczej nie wejdą do środka.
Komentarze
serdecznosci
Judith
Teraz worze ze sobą stary żukowski lewarek (długi na kilkadziesiąt centymetrów) i dwie linki, w razie czego mam przećwiczone samo wyciąganie się z użyciem drzew lub innych przydrożnych dobrze osadzonych obiektów.
ps, też zawsze robię ćwierć obrotu kołem żeby założyć łańcuchy...