Kolęda

Przyszedł ksiądz i sobie poszedł, a my tyle się naczekaliśmy. Ja wziąłem urlop, Basia zwolniła się z pracy i nawet zrezygnowaliśmy z rezerwacji hobbita. Mniej więcej około 13:30 dojrzałem ministrantów pod sklepem. To kilka domów przed nami. Wsiadłem w samochód i pognałem po Basię. Przyjechaliśmy i już był dwa domy przed nami. Potem wyszedł od sąsiada, wsiadł w samochód i sobie pojechał. Pewnie na obiad. W końcu ksiądz też człowiek, jeść musi. Mieliśmy pecha. Ponownie zjawił się około 16:00, ale przypomnieliśmy sobie, że teraz jest jeszcze jeden nowy dom po drugiej stronie ulicy. Do nas trafił około 16:30 Hobbita mieliśmy na 17:00 Bez szans aby zdarzyć. Modlitwa, kropienie. Proboszcz wiec wypytał o domowników, pracę. Ale jakoś tak niemrawo. Chciałem zagaić. Wiem że przybył z Rabki. Pytam wiec jak podoba mu się okolica. Pokręcił nosem, już mnie sfrustrował. No to mówię, że zjeździłem góry w okolicy Rabki. Ale też się nie zainteresował. Orzesz ty. No to o czym gadać? Przy okazji wywiadu oczywiście, a Comarch, Cracovia. Kurde nie cracovia tylko największy producent oprogramowania ERP w kraju. Program lojalnosciowy BP w Hiszpani. Bankowość BPH i inne. A jeśli chodzi o tą głupia piłkę, to rok temu kupiliśmy też niemiecki klub sportowy. Wspomniał też o samochodzie. "Chciałem też taki kupić" Aż mi się głupio zrobiło. Zawsze stoi w garażu. Pech chciał, że dzień wcześniej Konrada samochód zamarzł i musieliśmy go wepchnąć do garażu w miejsce mojego. Mówiłem mu, że jak nie jeździ, żeby od czasu do czasu go zapalił. Na dodatek przymarzła klapa od silnika i wlew paliwa. Po nocy otworzyliśmy klapę. Akumulator ma 3 volty. Wlew paliwa nie otwiera się, bo centralny nie działa. Wlew, odkryłem, że można otworzyć ręcznie od strony bagażnika. Trzeba pociągnąć siłownik, który jest pod tapicerką. Jutro ja oczywiście muszę kupić akumulator. Co dzień coś załatwiam. Dziś byłem u notariusza. Załatwić sprawę współwłasności, bo to nas od dłuższego czasu gnębi. We wtorek będzie po sprawie i będziemy spokojni.

Komentarze