Dowódca niszczyciela

Autor, jak tytuł mówi był dowódcą na niszczycielu w wojnie na pacyfiku. Z naszej perspektywy walczył po tej niewłaściwej stronie. Ten aspekt akurat w ogóle w tej książce nie jest poruszany.Zresztą książka ta jest po prostu książką historyczną. Dużo w niej suchych faktów, wręcz tabel, zestawień. Wydaje się nawet, że wypisów z książek pokładowych. Skoro zestrzelenia pocisków, czy rozpoczęcie ataku jest tu odnotowane z dokładnością co do minuty. Brakowało mi w tej książce jakiejś głębszej analizy poczynań, losów ludzkich, przemyśleń samego autora, co pozwoliłoby się wczuć w odmienną od naszej kulturę. Tego tu mało. A szkoda. Niemniej jednak, dla takiego laika w tej dziedzinie jak ja. Jest tu wystarczająco dużo informacji o samym podłożu tygo konfliktu, aspektach historycznych. Jak i samej sytuacji Japonii w tamtych czasach. Dobitnie widać z tego obrazu jak przewaga technologiczna i gospodarza przychyla szalę zwycięstwa.

Komentarze

makroman pisze…
"Brakowało mi w tej książce jakiejś głębszej analizy poczynań, losów ludzkich, przemyśleń samego autora," - to u Japończyków norma. Oni potrafią trzymać siebie jako ludzi na innych płaszczyznach niż siebie jako osoby biorące udział w jakimś działaniu.
Juliusz Cezar piszący o sobie w trzeciej osobie (;-D ) to przy Japończykach dopiero kursant.