Z braku sensownej pogody na wycieczkę poszedłem się narąbać na ogród. Od kilku lat sobie obiecuję, że zrobię porządek na końcu ogrodu. Rośnie tam kilka wielkich drzew i pełno krzaków. Na dodatek, swego czasu teść nasadził tam kilka wiśni, śliwek i orzecha. Zdziczały te drzewa i nadal są niewielkie. Chce wyciąć je i te krzaki, zostawiając tylko piękne, wielkie drzewa. Poszedłem więc do garażu po piłę łańcuchową. Pierwsza kłoda pod nogi. Brak mieszanki. Na szczęście okazało się, że w dużym kanistrze ostało się jeszcze równo pięć litrów benzyny. Rozrobiłem ją z olejem. Ruszyłem uzbrojony w pilarkę na ogród. Odpaliłem piłę i zacząłem ciąć. Po jednym niewielkim drzewku zdechła. Jak pech, to pech. Ostatnio ciąłem konary na wielkim orzechu i nic jej nie było. Wróciłem zrezygnowany pod garaż. Ale tak jeszcze dla pewności, odpaliłem ją ponownie. Ruszyła bez zająknięcia ?!? No to dawaj z powrotem. Ściąłem jeszcze kilka i znowu zaczęła zdychać. Odłożyłem, ale postanowiłem zaciągnąć ścięte na miejsce ociosywania z pomniejszych gałązek. Zajęło mi to jakieś piętnaście minut. (ogród jest duży, a i krzaków było z dziesięć) Wróciłem, odpaliłem i znowu udało się ściąć kolejnych dziesięć. Potem zabrałem się jeszcze za większe drzewka. Te wiśnie i śliwki. Z przerwami na zaciąganie do rozbiórki. Wszystko zajęło mi prawie pięć godzin. Te większe pociąłem na belki do kominka. Te mniejsze, też będą na rozpałkę. Jak się je ociosa z gałązek i potnie. Ale to na razie praca na kilka dni. Sporo tego zaciągnąłem. Został jeszcze orzech i krzaki po drugiej stronie podjazdu z tyłu ogrodu. To taki podjazd rolny. Dawniej tam wjeżdżał traktor. Jak jeszcze teść obrabiał pole. W tym roku miałem już problemy z koszeniem, stąd zmobilizowałem się aby wyciąć te krzaki i zrobić tam porządek. Docelowo chciałbym usunąć pozostałe tam korzenie. Na wiosnę jak ziemia rozmięknie. Skończyłem jak zaczęło padać. Odwilż się zaczęła. Jak się pozbierałem i doszedłem do domu, już mocno zaczęło lać. Wyjechałem jeszcze samochodem, aby skorzystać z darmowej myjni. Jak przestało padać szybko umyłem samochód i spłukałem już z węża. Na razie marna ta zima. A piłę muszę zawieźć do serwisu.
Komentarze