Modlitwy waginy

Monolog terapeutyczny. Z tytułu można oczekiwać jakiejś erotycznej powieści. Tymczasem erotyka jest tu zniechęcająca. Nawet czasami odrzucająca i zbyt dosłowna. Kobieta obsesyjna pod wieloma względami. Korzystająca z terapii od wielu lat. Od czasu nieszczęśliwego wypadku w którym zginęli jej bracia i została ciężko ranna matka. Stało się to w dniu jej ślubu za sprawą jej sukni ślubnej, jak obsesyjnie właśnie o tym myśli. To nie jedyne jej problemy. Za wszelką cenę chce wynagrodzić swojemu obecnemu mężowi bycie z sobą. Do tego stopnia, że chodzi z nim do burdelu i uczestniczy w jego zabawach. Jednakże sama podświadomie też pragnie tego aby mąż zezwolił jej na przespanie się z innym facetem. Coś za coś. Nie jest nowoczesną feministka. Jest raczej odwrotnością. Uległa, zgodna z ekologią nawet za cenę higieny. To jeszcze jedna z jej obsesji. Nienawidząca matki. Zgorzała ateistka. Nienawiść do matki i ateizm zdaje się właśnie wynikać z pretensji powstałych na skutek wypadku z przeszłości.

Komentarze