Wszyscy piszą książki. Mann też, nie, chodzi o Wojciecha. Trudno jednak nazwać to chyba książką. Raczej jest to taki album. Dużo w nim rysunków i zdjęć. Jest tu wiele postaci z dawnych lat. Z radia i telewizji. Tych które “urodził” Mann i jego współpracownicy.
Osobiście ten humor do mnie nie trafia. Czasami mam wrażenie, że z tych skeczy potrafi się śmiać jedynie autor. Chyba na wyrost wszyscy się zachwycają i twierdzą, że to śmieszne. Myślę sobie czasem, że po to aby nie wyjść na durnia, że się nie rozumie takiego wyrafinowanego humoru. Owszem czasami zdarzają się gry słowne i takie perełki. Które i do mnie - durnia nierozumiejącego docierają. Z drugiej strony można też samą tą twórczość i ten rodzaj humoru określić, że właśnie jest taki durnowaty. Jakby sam autor tych tekstów był taki niedorozwinięty. Tytuł dobrze oddaje ten rodzaj słowa pisanego.
Osobiście ten humor do mnie nie trafia. Czasami mam wrażenie, że z tych skeczy potrafi się śmiać jedynie autor. Chyba na wyrost wszyscy się zachwycają i twierdzą, że to śmieszne. Myślę sobie czasem, że po to aby nie wyjść na durnia, że się nie rozumie takiego wyrafinowanego humoru. Owszem czasami zdarzają się gry słowne i takie perełki. Które i do mnie - durnia nierozumiejącego docierają. Z drugiej strony można też samą tą twórczość i ten rodzaj humoru określić, że właśnie jest taki durnowaty. Jakby sam autor tych tekstów był taki niedorozwinięty. Tytuł dobrze oddaje ten rodzaj słowa pisanego.
Komentarze