Zadzwoniła dziś do mnie “kropelka” Poproszono mnie abym przyjechał oddać płytki krwi. Zebrałem się w 10 minut i pojechałem. O 12:00. Dopiłem tylko herbatę. Przyjechałem na miejsce. Pani wkłuła się z boku. Bowiem płytki zawsze oddaje na dwie ręce. Szybko i sprawnie. Oni chyba smarują te igły jakimś środkiem znieczulającym. Za kolejne 15 minut zostałem zaproszony do lekarza. A pani doktor do mnie. Przykro mi, ma pan “lipemie” Zbladłem, no to ile mi zostało? Okazuje się, że zbyt dużo lub tłusto zjadłem. Na śniadanie jadłem ryby. Znaczy salsę. Ale dosłownie na pół godziny przed telefonem od kropelki wtrząchnąłem jeszcze rogalika z czekoladą. Ten rogalik to mi bokiem teraz wyszedł. Nie mogłem sobie przypomnieć com jadł na obiad wczoraj. Teraz już wiem. Serca indycze z pieczarkami i cebulką na masełku. I to było to. Pani mnie uświadomiła, że nawet śniadanie z serem żółtym potrafi dać takie objawy. I faktycznie przypominam sobie, że M już kilkakrotnie odrzucili z tego powodu. Poirytowany wróciłem do pracy. A już myślałem, że spełnię dobry uczynek przed świętami. Nic z tego. Obrzarstwo to grzech, a ja co dopiero byłem u spowiedzi. O ja biedny. Diabli będą mnie smażyli z cebulką i pieczarkami na oleju nie maśle.
Komentarze