Zmobilizował mnie do napisania tego posta, komentarz pod poprzednim postem. A więc niech będzie odpowiedzią:
To nie o to chodzi czy się podoba. Po prostu od dawna obserwuję taka tendencję, że zawsze w rozmowie trzeba kogoś zdeprecjonować. Choćby na księżyc kto poleciał, to należy przeciwstawić temu, że ja to mam kolegę co na Marsa wzleciał. Zresztą nawet w literaturze. Rodzimi autorzy piszą tylko co ich boli i co tylko można wyśmiać. Tym samym stawiając się ponad innych. Bo oni widzą wady innych, obśmieją je i wytkną. Tak na wszelki wypadek, aby uświadomić, że oni wad pozbawieni. Marzy mi się naszego rodzimego autora, ciepła i pozytywna książka. A co do relacji miedzy-ludzkich. Tak niewiele trzeba. Wystarczy powiedzieć, że mi się podoba, że fajne. Pochwalić. Przecież to nic nie kosztuje. Możemy darmo komuś sprawić przyjemność. Nic nie tracimy, a zyskujemy przychylność i wdzięczność innych.
Kiedyś byłem na imieninach u koleżanki Basi. Jej ojciec, wędkarz. Nie cierpię wędkowania. Uważam za nudne. Nigdy mnie nie pociągało. Ojciec ów, przysiadł się na nieszczęście blisko mnie i ją indagować o wędkarstwie. Z grzeczności słuchałem. Wyczułem, że gość chce się pochwalić swoimi zainteresowaniami. Co mi szkodzi. Słuchałem, potakiwałem. W końcu wziął mnie na górę i zaczął pokazywać wędki, trofea. Chyba z pół godziny na tym strawiłem. Udawałem zainteresowanie. Facet był wniebowzięty. Pewnie, że straciłem inne wątki, które pewnie bardziej by mnie przy stole zainteresowały. Ale za parę poświęconych tych chwil. Sprawiłem facetowi wielką radość. Nie ubyło mnie, a i ja zyskałem coś dla siebie.
Ostatnio też na FB ktoś podesłał listę wad naszego kraju. Jakie to podatki, jakie prawa. Pastwił się nad narodem i państwem w chyba szesnastu punktach. no lepiej się powiesić, niż tu żyć. Kurcze jak komu się nie podoba, niech wy... stąd. Zobaczymy czy w tej Ameryce lepiej. Mnie się ten kraj podoba. Pewnie, że ma wady. My też pewnie nie święci, ale inni lepsi? Potrafimy tylko jojczyć i narzekać i deprecjonaować osiągnięcia innych. A jak komuś się lepiej powodzi, to od razu pewnie nieuczciwie się dorobił. Pewnie mordował i kradł. Sami siedzimy w fotelu z założonymi rękami i tylko psioczyć potrafimy. Zamiast wziąć się do roboty. Ile pokoleń jeszcze musi wymrzeć aby ten pieprzony socjalizm z nas wyparował wreszcie?
No i skończyło się tym samym. To samo zrobiłem. Wymieniam wady innych. A mnie się jednak tu podoba. I mnie się inni podobają. Ludzie są przyjaźni, grzeczni i fajni. Jak się jednak przyjrzeć. Tak po prawdzie idzie ku dobremu. Kraj pięknieje. Ludzie się zaczynają uśmiechać do siebie. Są uprzejmi, mili. Wtedy gdy my jesteśmy mili i się uśmiechamy. Nawet słońce wtedy wychodzi. Zrób pierwszy krok! Uśmiechaj się na ulicy. Dostrzegaj zalety, nie wady. Kraków przez ostatnie dwadzieścia lat zrobił się ładny, słoneczny i czysty. Jak spojrzę wstecz. To widzę tylko smutno, szaro i buro. A teraz aż chce się żyć. Nie mamy prawa narzekać.
To nie o to chodzi czy się podoba. Po prostu od dawna obserwuję taka tendencję, że zawsze w rozmowie trzeba kogoś zdeprecjonować. Choćby na księżyc kto poleciał, to należy przeciwstawić temu, że ja to mam kolegę co na Marsa wzleciał. Zresztą nawet w literaturze. Rodzimi autorzy piszą tylko co ich boli i co tylko można wyśmiać. Tym samym stawiając się ponad innych. Bo oni widzą wady innych, obśmieją je i wytkną. Tak na wszelki wypadek, aby uświadomić, że oni wad pozbawieni. Marzy mi się naszego rodzimego autora, ciepła i pozytywna książka. A co do relacji miedzy-ludzkich. Tak niewiele trzeba. Wystarczy powiedzieć, że mi się podoba, że fajne. Pochwalić. Przecież to nic nie kosztuje. Możemy darmo komuś sprawić przyjemność. Nic nie tracimy, a zyskujemy przychylność i wdzięczność innych.
Kiedyś byłem na imieninach u koleżanki Basi. Jej ojciec, wędkarz. Nie cierpię wędkowania. Uważam za nudne. Nigdy mnie nie pociągało. Ojciec ów, przysiadł się na nieszczęście blisko mnie i ją indagować o wędkarstwie. Z grzeczności słuchałem. Wyczułem, że gość chce się pochwalić swoimi zainteresowaniami. Co mi szkodzi. Słuchałem, potakiwałem. W końcu wziął mnie na górę i zaczął pokazywać wędki, trofea. Chyba z pół godziny na tym strawiłem. Udawałem zainteresowanie. Facet był wniebowzięty. Pewnie, że straciłem inne wątki, które pewnie bardziej by mnie przy stole zainteresowały. Ale za parę poświęconych tych chwil. Sprawiłem facetowi wielką radość. Nie ubyło mnie, a i ja zyskałem coś dla siebie.
Ostatnio też na FB ktoś podesłał listę wad naszego kraju. Jakie to podatki, jakie prawa. Pastwił się nad narodem i państwem w chyba szesnastu punktach. no lepiej się powiesić, niż tu żyć. Kurcze jak komu się nie podoba, niech wy... stąd. Zobaczymy czy w tej Ameryce lepiej. Mnie się ten kraj podoba. Pewnie, że ma wady. My też pewnie nie święci, ale inni lepsi? Potrafimy tylko jojczyć i narzekać i deprecjonaować osiągnięcia innych. A jak komuś się lepiej powodzi, to od razu pewnie nieuczciwie się dorobił. Pewnie mordował i kradł. Sami siedzimy w fotelu z założonymi rękami i tylko psioczyć potrafimy. Zamiast wziąć się do roboty. Ile pokoleń jeszcze musi wymrzeć aby ten pieprzony socjalizm z nas wyparował wreszcie?
No i skończyło się tym samym. To samo zrobiłem. Wymieniam wady innych. A mnie się jednak tu podoba. I mnie się inni podobają. Ludzie są przyjaźni, grzeczni i fajni. Jak się jednak przyjrzeć. Tak po prawdzie idzie ku dobremu. Kraj pięknieje. Ludzie się zaczynają uśmiechać do siebie. Są uprzejmi, mili. Wtedy gdy my jesteśmy mili i się uśmiechamy. Nawet słońce wtedy wychodzi. Zrób pierwszy krok! Uśmiechaj się na ulicy. Dostrzegaj zalety, nie wady. Kraków przez ostatnie dwadzieścia lat zrobił się ładny, słoneczny i czysty. Jak spojrzę wstecz. To widzę tylko smutno, szaro i buro. A teraz aż chce się żyć. Nie mamy prawa narzekać.
Komentarze
Wiesz Andrzejuś, my Polacy jesteśmy narodem smutnym, ale jak widzę, ani Ty ani ja, nie utożsamiamy się z tym paskudnym smutkiem. Kochamy szczerość, Ty pisząc swojego bloga, ja wychodząc szczęściu naprzeciw...
Każdy nieszczęśliwiec cieszy się kiedy widzi, że innych też pożera głupota...
Ja, tak jak Ty do nich nie należę, bo mnie cieszy szczęście każdego...
Wiedz, że sztuką jest cieszyć się szczęściem innych..., tylko wybrani to potrafią...
Zawsze będę fanką treści Twojego bloga.
A ponieważ nie krępuje mnie Twoja ukochana Basieńka przesyłam Ci mnóstwo uścisków..., kocham Cię właśnie za Twoją szczerość i prostotę, nie mylić broń Boże z prostactwem...
Uściski :))))))))******
A ludzie? Tacy sami jak gdzie indziej, tylko rodacy, więc ich słowa dotykają nas bardziej.
Gdy mi Norweg peroruje o innych Norwegach, to jego sprawa, nawet jak im urąga. Co innego gdy Polak pastwi się nad Polakami, li tylko po to by poklask salonów gdzieś w Paryżu, czy Brukseli na kilka minut zdobyć, to już wnerwia do bólu.
Świetne :))*