Ktoś powiedział, czy napisał, że to najbardziej antydepresyjna książka na świecie. Coś w tym jest, choć pisana była w domu dla - potocznie mówiąc - wariatów. Podobno w ramach terapii.
Tak, pisanie może być formą terapii. Książka to zbiór dwóch tomów opowiadań. Ten pierwszy to dzieciństwo autora. Z obu przeziera uwielbienie dla przyrody, chyba wpojone przez ojca autora, który, widać miał ogromny wpływ na syna. Zaraził go wędkowaniem. Właśnie drugi tom, już opisujący bardziej dorosłe życie. Niemalże obsesyjnie wspomina wędkowanie i same ryby. Podaje się tu nawet 42 sposoby przyrządzenia suma czy węgorza. Szczerze powiedziawszy nie pamiętam. Można by powiedzieć, że to taka książka o wędkowaniu. Pojawia się tu nawet polski akcent. Autor zostaje zaproszony na łódź podwodną pływającą po Bałtyku. Opowiadania są zabawne i pouczające. Z każdego można wysnuć jakąś puentę. Faktycznie czytając je, człowiek czuje się szczęśliwy i pozbawiony trosk. Na pewno poprawia samopoczucie.
Tak, pisanie może być formą terapii. Książka to zbiór dwóch tomów opowiadań. Ten pierwszy to dzieciństwo autora. Z obu przeziera uwielbienie dla przyrody, chyba wpojone przez ojca autora, który, widać miał ogromny wpływ na syna. Zaraził go wędkowaniem. Właśnie drugi tom, już opisujący bardziej dorosłe życie. Niemalże obsesyjnie wspomina wędkowanie i same ryby. Podaje się tu nawet 42 sposoby przyrządzenia suma czy węgorza. Szczerze powiedziawszy nie pamiętam. Można by powiedzieć, że to taka książka o wędkowaniu. Pojawia się tu nawet polski akcent. Autor zostaje zaproszony na łódź podwodną pływającą po Bałtyku. Opowiadania są zabawne i pouczające. Z każdego można wysnuć jakąś puentę. Faktycznie czytając je, człowiek czuje się szczęśliwy i pozbawiony trosk. Na pewno poprawia samopoczucie.
Komentarze