Gmła i takie tam.

Straszne mgły u nas ostatnio, albo “gmły” jak Konrad mówił będąc malcem. Oj czas szybko leci. Jutro kończy 20 lat. A dziś mgła przerzedziła się troszkę, a nawet wyszło słońce. Wyszliśmy więc i my. Mieliśmy ochotę na dłuższy spacer. Wcześniej jednak z rana zaprosiliśmy znajomych, którzy zadeklarowali, że przyjdą około 19:00, bo jakiś mecz jest. Jak ruszyliśmy na spacer, to zadzwonili, że przyjdą na kawę przed piętnastą, bo wolą przed meczem. Ależ ludzie komplikują sobie życie. Po pierwsze mecz można nagrać, a po drugie po co w ogóle go oglądać i tracić czas. Skróciliśmy więc spacer. W słońcu było bardzo przyjemnie, ale w cieniu chłodno.

Ostatnio mało czasu mam na pisanie. Znowu w pracy zostaje po godzinach. To zła droga. Już ją przeszedłem. Doszedłem wtedy do prostej i oczywistej prawdy. Czym więcej i dłużej zostaje, jest mi przydzielane więcej pracy. Ta droga nie prowadzi do nikąd. Należy ją jak najszybciej opuścić. Co z tego jeśli mnie strasznie kręci to co robię. Ale w zasadzie skończyłem ten projekt. W kolejnym tygodniu wystarczy ponownie go przekartkować, sprawdzić czy wszystko i wygładzić.

W kinach w zapowiedziach pojawił się film. Atlas chmur. Zaintrygował mnie tytuł. Poszperałem w sieci i okazało się, że jest taka książka. Kupiłem ją w sobotę z rana. Ma prawie sześćset stron i już dobijam do czterysetnej. Muszę zdążyć przeczytać do soboty i trochę zapomnieć, bo na sobotę jesteśmy umówieni na wspólne kino z innymi znajomymi właśnie na ten film. W tygodniu nie ma tak wiele czasu jak w soboto-niedzielę. Ale myślę, że uda mi się skończyć. Odłożyłem wszystkie bieżące książki i ją w pierwszej kolejności intensywnie czytam.

Kupiłem U. telewizor, zawieźliśmy i włączyli. Oczywiście nie ma anteny, a chciała telewizor. Pomyślałem też, że nie pomyśli o kablu antenowym tylko uzna, że ja to załatwię. Nie myliłem się. Facet U. oczywiście spał jak przyszliśmy. W biały dzień! Podłączyłem ten kabel i z braku gniazda antenowego zawiesiłem go na szafie. Zestroił 36 kanałów cyfrowych !?! Coś słyszałem o 18. Niestety na każdym napis sygnał zakodowany. Kompletnie nie jestem już w temacie TV, ale wydaje mi się, że to problem braku anteny. Słaby sygnał. Lub jakimś cudem wywąchał jakąś zbiorczą blokową. Bez połączenia galwanicznego. W każdym razie ma w poniedziałek przyjść facet i podłączyć tą blokową telewizję. W sumie ja miałem tylko zamówić ten TV. A odebrałem ze sklepu, przywiozłem na miejsce. Rozpakowałem, dokręciłem nóżkę i nawet wyciąłem dziurę w meblach na kabel. W tym czasie substytut faceta zdążył się przebudzić. Nawet zabrałem stary na elektrośmieci.

Komentarze

Ada pisze…
Atlas chmur! Czytałam ją już dobrych parę lat temu, a ciągle mam w pamięci. Historie w historiach, wzięte w nawias, otoczone kolejną opowieścią. I potem powrót, domykanie tych, które otwarto wcześniej, powrót do najbardziej zewnętrznych warstw.
Jeśli podobał Ci się Atlas chmur (a podobał?) to może sięgniesz jeszcze po Widmopis.
Nomad pisze…
Jeszcze nie wiem, czy mi się podobał. Nie chce na razie decydować przed końcem. Ale zapewne w tym tygodniu napiszę krótki komentarz jak skończę. Niewykluczone, że sięgnę po inne, autora tego książki.
Ewa pisze…
No to mamy chłopaków z tego samego rocznika i na dodatek spod tego samego znaku skorpiona...