Ależ się narobiło znowu zaległości. To wszystko przez urlop. Prace ogrodowe, potem dwie wycieczki. Setki zdjęć i map do obrobienia. A jeszcze dwa filmy kolejne się robią. Nie ma kompletnie na to czasu. Pogoda dopisuje. Jeszcze na dodatek skończyłem dwie książki. Wypadało by napisać ze cztery posty. No i planuję kolejną wycieczkę. O ile pogoda pozwoli. Dziś dzień restu, ale i tak jedziemy do Krakowa. Dziś czwartek, ale będę umieszczał wpisy na zaległe dni. W tym na razie o luźnych sprawach. Chyba zapomniałem napisać, że na tą baską imprezę z soboty zrobiłem wreszcie stolik ogrodowy. Niegdysiejszy kupiony dobrych pięć lat temu nie wytrzymał próby czasu. Na jego podstawie niejako zrobiłem nowy o jedną trzecią większy. Sprawdził się na imprezie. Teraz jest przy czym siedzieć. Koszt całkowity to trochę ponad 50 zł. Z tamtego “ino nogi się ostały” W poniedziałek były prace ogrodowe. Chyba pisałem o tym, albo nie. Wyciąłem wielką śliwę i skosiłem cały ogród.
A we wtorek z rana zawieźliśmy Konrada na lotnisko. Poleciał razem z A. do Hiszpanii. Do Malagi. Tam mają dwa noclegi, a potem dalej. Mają rozplanowane zwiedzanie. Ale idą na żywioł. Będą się szwendać (mają namiot) mniej więcej do 20-25 września. Mają zamiar wracać stopem. Konrad już z Włoch tak wracał. Drżymy cali jak tam im będzie. Z Mamą A. spotkaliśmy się i wymienili telefonami. Co dzień przesyłamy sobie wieści od nich. Trochę im zazdrościmy, choć ja murów w sensie miast nie lubię zwiedzać. Ale fajna taka wyprawa. Ciekawe czy faktycznie wytrzymają miesiąc takiej tułaczki, no i czy też z sobą wytrzymają. To taka szkoła życia trochę. Co innego randki, a co innego miesiąc razem i pokonywanie trudności. Po odwiezieniu Konrada ruszyłem zdobywać Baranią Górę rowerowo, ale to już w jakimś kolejnym poście. Puki co filmik z jeszcze innego rajdu rowerowego. A w zasadzie to nawet dwa. Jeden z jazdy od Ustronia po Ujsoły. Ta ubiegłotygodniowa wycieczka, któro po trochu przyniosła rozczarowanie. A drugi z samego zjazdu z pod Rycerzowej do Ujsoł. Od filmy, jak to filmy z rowerowej jazdy strasznie nudne.
A we wtorek z rana zawieźliśmy Konrada na lotnisko. Poleciał razem z A. do Hiszpanii. Do Malagi. Tam mają dwa noclegi, a potem dalej. Mają rozplanowane zwiedzanie. Ale idą na żywioł. Będą się szwendać (mają namiot) mniej więcej do 20-25 września. Mają zamiar wracać stopem. Konrad już z Włoch tak wracał. Drżymy cali jak tam im będzie. Z Mamą A. spotkaliśmy się i wymienili telefonami. Co dzień przesyłamy sobie wieści od nich. Trochę im zazdrościmy, choć ja murów w sensie miast nie lubię zwiedzać. Ale fajna taka wyprawa. Ciekawe czy faktycznie wytrzymają miesiąc takiej tułaczki, no i czy też z sobą wytrzymają. To taka szkoła życia trochę. Co innego randki, a co innego miesiąc razem i pokonywanie trudności. Po odwiezieniu Konrada ruszyłem zdobywać Baranią Górę rowerowo, ale to już w jakimś kolejnym poście. Puki co filmik z jeszcze innego rajdu rowerowego. A w zasadzie to nawet dwa. Jeden z jazdy od Ustronia po Ujsoły. Ta ubiegłotygodniowa wycieczka, któro po trochu przyniosła rozczarowanie. A drugi z samego zjazdu z pod Rycerzowej do Ujsoł. Od filmy, jak to filmy z rowerowej jazdy strasznie nudne.
Komentarze