Parę dni temu podczas wizyty znajomych z wielkiego świata przejeżdżałem przez stare miejsca. Między innymi przez stary i nowy Prokocim. Zauważyłem, że kiedyś bagna i krzaki - Stare Bagry zamieniono w piękny park. Wybraliśmy się więc na rower z myślą, że pojedziemy na lody do Krakowa, a potem na Stare Bagry zobaczyć jak się to zmieniło. W drodze powrotnej improwizowaliśmy trochę.

Pojechaliśmy też przez Nowe Bagry. Za moich czasów (mieszkałem na Starym Prokocimiu) na Bagry, te nowe koło Płaszowa chodziło się kąpać przez górkę rozrządczą, tak to się chyba nazywa. To zbiór kilkunastu, jeśli nie kilkudziesięciu torowisk. Zawsze czekało się, aż zbierze się kilkanaście osób i wtedy taką grupą można było przejść. Inaczej sokiści zatrzymywali i trzeba było płacić mandat. Teraz kolej wreszcie szarpnąła się na kładkę. I tak Płaszów z Prokocimiem teraz się połączył. Stare Bagry natomiast to obszar między starym, a nowym Prokocimiem. Takie nieużytki. Od strony Starego Prokocimia zaczynały się dwoma kilkumetrowymi pagórkami z których jeździliśmy na nartach. Była nawet skocznia.

Rozbieg pierwszy pagórek, a skocznia drugi. Zresztą całe były w takiej niecce. Było tam kilka maleńkich stawów i szuwar. Podczas zimy stulecia, bodajże gdzieś w latach osiemdziesiątych. Po roztopach cały był w wodzie. Można było pływać łódką. Teraz jest pięknie zagospodarowany. Alejki asfaltowe, szutrowe. Ławeczki, kwietniki. Niestety stawy wyschłe, ale woda pojawia się tam w bardziej deszczowe lata. Pięknie. Nowy Prokocim zyskał park. Stary miał już dawno. Na koniec pojechaliśmy nowymi ścieżkami rowerowymi aż do Galerii Krakowskiej.

Basia chciała sobie kupić spodenki z pieluchą, takie rowerowe. Zaczęliśmy jeździć na dłuższe trasy i tyłek boli. Basia na dodatek ma szerokie, miejskie siodełko. Na dłuższe trasy obciera uda. Ta trasa wyszła 65 km. Zdjęcia mam tylko z pod galerii.

Pojechaliśmy też przez Nowe Bagry. Za moich czasów (mieszkałem na Starym Prokocimiu) na Bagry, te nowe koło Płaszowa chodziło się kąpać przez górkę rozrządczą, tak to się chyba nazywa. To zbiór kilkunastu, jeśli nie kilkudziesięciu torowisk. Zawsze czekało się, aż zbierze się kilkanaście osób i wtedy taką grupą można było przejść. Inaczej sokiści zatrzymywali i trzeba było płacić mandat. Teraz kolej wreszcie szarpnąła się na kładkę. I tak Płaszów z Prokocimiem teraz się połączył. Stare Bagry natomiast to obszar między starym, a nowym Prokocimiem. Takie nieużytki. Od strony Starego Prokocimia zaczynały się dwoma kilkumetrowymi pagórkami z których jeździliśmy na nartach. Była nawet skocznia.

Rozbieg pierwszy pagórek, a skocznia drugi. Zresztą całe były w takiej niecce. Było tam kilka maleńkich stawów i szuwar. Podczas zimy stulecia, bodajże gdzieś w latach osiemdziesiątych. Po roztopach cały był w wodzie. Można było pływać łódką. Teraz jest pięknie zagospodarowany. Alejki asfaltowe, szutrowe. Ławeczki, kwietniki. Niestety stawy wyschłe, ale woda pojawia się tam w bardziej deszczowe lata. Pięknie. Nowy Prokocim zyskał park. Stary miał już dawno. Na koniec pojechaliśmy nowymi ścieżkami rowerowymi aż do Galerii Krakowskiej.

Basia chciała sobie kupić spodenki z pieluchą, takie rowerowe. Zaczęliśmy jeździć na dłuższe trasy i tyłek boli. Basia na dodatek ma szerokie, miejskie siodełko. Na dłuższe trasy obciera uda. Ta trasa wyszła 65 km. Zdjęcia mam tylko z pod galerii.
Komentarze
Nie wyobrażam sobie także majtek z pieluchą, bo nie tylko będzie ją bolała pupa, ale jeszcze na dodatek może ją sobie odparzyć. Spodenki najlepiej jest zakładać bez spodniej bielizny, wtedy ma się większą swobodę ruchów. Mój mąż jeździ w spodenkach z pieluchą i sobie chwali, ja nie cierpię tego typu portek. Zresztą jak się często jeździ, to pupa się przyzwyczaja nawet do twardego siodełka.
Pozdrawiam oboje miłośników rowerów :)))
Na tą w Prokocimie też się zapełętałem w zeszłym roku - chcąc "iść na azymut" - prawie się udało.