No to pojechałem

Goście pojechali i ja też jechać miałem. Wczoraj wszystko spakowałem. Okazało się, że mam kiszkę w oponie. Zmieniłem więc ją przed południem wczoraj z tą myślą, że jakby coś było nie tak, to do wieczora zejdzie powietrze. Wieczorem zapakowałem namiot na rower. Przypiąłem torbę z aparatem i dodatkowym obiektywem. Sprawdziłem jeszcze ciśnienie w oponie. Tej którą zmieniałem. Nastawiłem budzik na 5:30. 6:33 mam pociąg z jedną przesiadką do Ustronia. Pogoda idealna. Potrzebuję jakieś trzy dni aby przejechać com zaplanował. Rano wstałem, zjadłem, ubrałem się. Schodzę po rower. Zostało 15 min do pociągu. Z zapasem, bo dojazd jakieś 5 min. No nie, chyba ktoś mi źle życzy. Znowu kiszka. Nie ma szans zmienić i zdążyć na pociąg. Jestem wściekły. Poświęciłem wczoraj dobre 10 min na przeglądnięcie opony i rafki. Czy nie ma jakiegoś kolca lub zadzioru. Wszystko było ok. Wieczorem ciśnienie idealne. Co jest grane! Wyjazd odwołany. Jutro spróbuję ponownie. Dziś muszę skoczyć do Krzeszowic, bo zostały mi tylko trzy dętki. Dwie zawsze wiozę ze sobą na zmianę. Kupię nowe. Może tamta już była stara. I tak ze starości. Ale średnio co rok kupuje nowe. Bo się jednak zużywają. Siedzę i patrzę jak mgła schodzi i pogoda się robi piękna słoneczna. Zaglądnąłem na Czantorie stamtąd miałem zacząć. To miał być pierwszy szczyt. Po prostu jest mi źle. Tak urlopu nie powinno się zaczynać. Jutro wstaję na wcześniejszy pociąg. Jest o 5:30 i nawet jedzie pół godziny krócej. Na przesiadkę będę miał 12 min. Jak coś nie wypali, to mam kolejny 6:33 Musi się udać.

Komentarze

Powodzenia i mam nadzieję, że wypad się uda!
Ada pisze…
Jaki pech! Ale myślę, że to wyczerpuje już ewentualny 'przydział' pechowych zdarzeń i wyprawa będzie jak najbardziej udana. I chyba lepiej, że teraz, w domu - gdy możesz wymienić, naprawić, kupić zapas - niż gdzieś na szlaku.
Powodzenia!
makroman pisze…
To się w slangu nazywa "rzadka guma" czyli po prostu butyl zwietrzał i przepuszcza, nie na tyle by dostrzec dziurę, ale skutecznie. Miałem to samo kilka razy - teraz skwapliwie czytam w sklepie daty produkcji dętek.