Goście, goście

Przyjechali do nas goście ze zgniłego zachodu. Będą u nas tydzień. Ja miałem zacząć urlop od czwartku, a jestem bardzo uczulony na temat mojego urlopu. Nie oddam go nikomu. Zbyt ciężko pracuję cały rok, aby poświęcać nawet jeden dzień dla innych. To jest moje. Tak, jestem zaborczy egoista w tej sprawie. Prawdopodobne zacznę urlop dopiero od poniedziałku. Nasz dom składa się z dwóch pięter. Parę miesięcy temu dół doprowadziliśmy do błysku. Na ile było to możliwe. Jesteśmy na tyle już starzy i zgredliwi, że w domu mamy niemalże sterylny porządek. Tak zwany minimalizm. Kuchnia wygląda jak apteka. U nas zaraz po użyciu, naczynie jest myte, odkładane na suszarkę, a po dziesięciu minutach trafia do szafki czy szuflady. Nie marnujemy zasobów tego świata. Nie ma non-stop włączonego telewizora i nie świecą się światła w nieużywanych pomieszczeniach. Ładowarki wszelkiego rodzaju są wyłączone z gniazdek i pochowane w odpowiedniej szufladzie. Słowem dbamy o to aby nasze dzieci i wnuki też skorzystały z tego świata. Oddaliśmy gościom cały dół. 84 m2. To nie jest mało na cztery osoby. Minęły już dwa dni. Sterta pozostawianych rzeczy na górze rośnie. W stercie znajdują się po dwóch dniach. Laptop, iPad, Nintendo czy coś w tym rodzaju. Sterta zdjęć, jakieś dokumenty, albumy, a nawet okulary i zegarek. Wieczorem powyłączałem wszystkie pozostawione ładowarki, zasilacze. Pozwijałem. Ułożyłem schludnie na jednym ze stolików do kawy. Tam też ułożyłem papiery, albumy i wspomniane urządzenia elektroniczne. Pozdejmowałem pozostawione torby, plecaki z krzeseł i ułożyłem za stolikiem. Mój zmysł estetyczny trochę nadal cierpiał, ale zdołałem zasnąć. Jesteśmy okropni – stare zrzędy, a ja to już w ogóle i jak tu mnie nie kochać :) A tak w ogóle u kogoś w komentarzu napisałem "żecz". To wszystko przez gości.

Komentarze

Ewa pisze…
Ech...,rozkoszny jesteś Andrzeju.
Lubię Twój męski sposób widzenia i opisywania świata, bez owijania w przysłowiową bawełnę.
Uściski :)
No wlasnie, jak Cie nie kochac!
Porzadek musi byc...ja takze "latam" i ukladam... a wielu szlak trafia... Mowia, ze jestem goscinna, ale gosci nie lubie...taka jest prawda!!!
Serdecznosci
Judith
eldka pisze…
Andrzejku ludzka rzecz błądzić :)

Pedantka ze mnie okrutna i pewnie postąpiłabym podobnie.

Wciąż czekam na to, co chciałeś napisać.
makroman pisze…
Generalnie też nie lubię gości, zawsze zaburzają mi mój rytm dnia, a już szczególnie wtedy gdy to ranne ptaszki, i nie mogę rankiem rozkoszować się pierwszą kawa i książką w samotności.
Nomad pisze…
Ależ nie, ja bardzo lubię gości. Nie lubię tylko pewnych zachowań ludzkich. Powoli już jednak się adaptuję do nowej sytuacji. Wczoraj np zostałem w pracy do 19:00.