Pięćdziesiąt pękło

Nadal mam urlop. Upały nie odstępują. Plany trzeba było zweryfikować. Właśnie z uwagi na upały i burze. Dość gwałtowne. Wczoraj z rana już termometr pokazywał ponad 30 stopni. Dziś jest to samo.


Basia nie chciała się ruszyć w taki upał. Powiem szczerze, że spacer po lesie w takiej temperaturze to wyzwanie. Niby cień, ale owady chcą zerzreć żywcem. Zmasowany atak. Ja jednak postanowiłem się przespacerować.


Nie wziąłem nawet plecaka. Jedynie aparat. Chciałem się przejść dosłownie po najbliższym lesie. Wróciłem jednak po dziesięciu godzinach. tak z niczego. Przeszedłem wg GPS-u 57 km. Po drodze burza.


Musiałem przeczekać przy kościele pod skałą Brodło. GPS pokazał 57 km, ale po zgraniu śladu wyszło 54. Potem po wrzuceniu go stronkę trochę ponad 48. Jakby go wyprostować. GPS w kieszeni w lesie ma tendencję do skakania w bok. Pewnie by wyszło jakieś 45. Teraz uwzględniając podejścia i zejścia. Ślad na mapie jest płaski. Można by uznać, że przeszedłem 50 km. O to mi chodziło. Tak z niczego, w zasadzie nie planując tego pokonałem na butach 50 km po bezdrożach.


Urlop mogę zaliczyć do udanych mimo tego, że nie byłem w stanie kolejny raz pojechać do Zwardonia. Ale jeszcze wszystko przede mną. A w zasadzie przed nami. Bowiem Konrad zadeklarował się, że chyba w sierpniu wybierze się ze mną. A dziś w planach piknik w Rudnie. Wczoraj wypatrzyłem na plakacie. Wybieramy się z Basią. Nie wiadomo tylko jeszcze jak. Pieszo, rower czy z uwagi na możliwość szalejących popołudniami burz samochodem.


Trasa rowerowa 1688044 - powered by Wandermap 

Komentarze