Obiad zamiast rowerka

W sumie, to miałem pojechać na rower do Wisły. Ale zweryfikowawszy pogodę stwierdziłem, że ma lać. Rano około 12:00 patrząc na kamerę internetową na Czantorii. Byłem zdruzgotany. Pogoda idealnie zdjęciowa. Patrząc teraz przeszło mi. Leje. Ale nic to. Jutro jedziemy przejść się tam pieszo. Zobaczymy. Prognoza zachęca. U mnie co prawda nie leje, ale jest zachmurzone. Zrobiłem więc sobotni obiad. Przepis tu. A tak ogólnie przepisy biorę od jednej blogowiczki, którą mam w obserwowanych. Jednakże tak swobodnie zaczynam się już czuć w kuchni, że powoli, czasami co nieco zmieniam.



Komentarze