Janek ratuje świat.

I ten Janek jest czarnoskóry. Kobieta, chyba główna bohaterka ma w brzuchu obcego. Biegnie do kapsuły medycznej zainstalowanej w module ratunkowym kobiety. Chce sobie zrobić cesarkę. Tymczasem kapsuła uprzejmie informuje, że jest przeznaczona dla mężczyzn !?! Takiego programu nie posiada. Kobieta jednak twardo się do niej wślizguje i ordynuje sobie wycięcie ciała obcego z brzucha. Kapsuła dla mężczyzn nie protestuje już, że wlazła doń kobieta. Co więcej, chlasta ją laserem po brzuchu bez znieczulenia. Zszywaczem biurowym zwiera otwarty brzuch. Po czym ta - kobieta wyskakuje z niej i biegnie stękając od czasu do czasu rozwalać obcych. A w zasadzie to naszych. Bowiem obcy-nasi są naszymi stwórcami, którzy w międzyczasie wkurzyli się na nas. Nie wiedzieć czemu i teraz chcą nas unicestwić bronią biologiczną czyli obcymi... kurde, a może naszymi. Wszystko mi się pomieszało. W każdym razie takiego kiczu dawno nie widziałem. Liczyłem na jakieś widowisko, tymczasem dekoracje czasami były jak z horroru klasy “B” A już miotacz ognia wyglądał jak pistolet na wodę z odpustu. Nie wiem, ale mam wrażenie, że scenarzyści czy reżyserzy mają widzów za coraz większych kretynów.

Komentarze

makroman pisze…
WRESZCIE - nie tylko ja oszalałem!!!
W powodzi zachwytów, ochów i achów nad Prometeuszem czytam głos rozsądku - tak ten film to kicz, popłuczyny i stek kretynizmów. No powiedz sam - skoro wykładasz na imprezę tryliard dolarów to czy nie dobierzesz załogi pod względem morale, motywacji, i wreszcie... inteligencji?
Albo czy widząc byle dziurę w ziemi skaczesz tam bez żadnego rekonesansu? A przecież to właśnie na tym filmie pokazano.
I tak mamy szczęście że na koniec nie przyjechała kosmiczna kawaleria dmąc w trąbki infradźwiękowe, choc jeszcze nie wszystko stracone - pewnie zaraz ktoś nakręci "Prometeusz decydujące starcie"... itd.
wolfshadow pisze…
Hmm. Jako wczesny prequel ósmego pasażera, prometeusz wypada całkiem nieźle. Choć faktycznie wystraszeni pierwotnie naukowcy głaszczący bez obaw obce formy życia wypadli wyjątkowo niewiarygodnie. W tym miejscu kupa ewidentnie wpadła w wentylator. :-)